Jump to content

net4game

The most innovative GTA: San Andreas Multiplayer Role Play server

Photo
* * * * * 3 votes

Naomi Nixon (Ashley Nixon)


  • Please log in to reply
44 replies to this topic

Psychooo147 13/02/2018 - 17:56

Psychooo
  • Gracz

*
POPULAR

pH68TYP.gif


Imię i Nazwisko: Naomi Nixon (Wcześniej Ashley Nixon)

Data i miejsce urodzenia: 14.02.1994 Southem California Hospital, Los Angeles

Narodowość: Amerykanka

Pochodzenie: Kalifornia, Los Angeles.

Stan Cywilny: Zamężna


Rozpoczęcie żywota.. Urodzinki! (14.02.1994)

Ten dzień był czymś wspaniałym dla moich rodziców.. Mój Tata James i Mama Jeniffer cieszyli się niezmiernie z już bliskiego nadejście ich córeczki na świat. Dzień był niezwykły. Mama zawsze przed 14 lutego, czyli Dniem Zakochanych opowiadała mi jak siedziała wraz z tatą w jednej z sal, w których oczekiwała na poród. Oglądali przytuleni do siebie Paradę, która szła przez dzielnicę, w której zamieszkam a była to Cheviot Hills. Tato jak to tato był wielkim romantykiem. Kochał bezgranicznie moją mamę. Około godzinki 13:53 wyszedł do szpitalnego bufetu po coś słodkiego. I wtedy się zaczęło.. Mama zaczęła odczuwać skurcze.. Po kilku minutach wezwała za pomocą podręcznego wołacza do siebie personel medyczny.. Zaczął się poród.. Tato jak to tato.. Nie był niczego świadom. Pamiętam już do tej pory jak powiedział mi konkretną godzinę, kiedy zjawił się w sali. Była to 14:03.. Tato przyszedł z pączkiem i kubkiem kawy.. Zauważył, że nie ma łóżka z mamą. Jak oparzony oddał kubek z kawą i pączka dla jakiegoś Doktora i pobiegł na recepcję.. Hah.. Opowiadał jak zaczął mu się plątać język i nie mógł nic wydobyć z siebie.. W końcu zadał to pytanie.. "Gdzie leży Jeniffer, Jeniffer Nixon?" Członkini personelu przekazała jasną wiadomość "Aktualnie jest właśnie odbierany jej poród...". Tatuś zatroskany o swoją mamę no i mnie pobiegł na sale porodową i spoglądał na pomyślny poród.. Po kilkudziesięciu minut narodziła się jego upragniona druga córeczka, Ashley..


 


LYfBx1K.gif


 


Witaj Los Angeles! Oto ja! (14.02.1994)

Witaj Los Angeles! Przyszłam właśnie na świat! Zawszę się z tego śmiałam z moją mamą.. Po kilku dniach spędzonych przez mamę w szpitalu w końcu mogliśmy opuścić szpital. Tato czekał z moją o 4 lata starszą siostrą Alex w aucie.. Tatuś z tego co widziałam na zdjęciach miał konkretne auto.. Cadillac z 1994 roku.. No naprawdę nieźle.. Mamusia wsiadła ze mną do samochodu a Alex nie mogła wręcz oderwać wzroku ode mnie, tak przynajmniej mówiła mi mama.. Tato wrzucił bieg i ruszyliśmy do naszego domu na Cheviot Hills. Dom był piękny.. Wielka, ceglana rezydencja z białymi oknami, filarami i zadaszeniem.. Ponad to za mieszkaniem spory ogród z basenem.. Wtedy dopiero co się urodziłam i nie wiedziałam dlaczego mieszkam w takich pałacach i jak to się stało..


 


raNjQ6z.gif


 


Czas mijał a ja rosłam... (14.02.1994 - 14.02.2010)

Czas leciał tak szybko.. Niczym złapać za kalendarz i przelecieć łapką szybko karteczka po karteczce, dzień po dniu, miesiąc po miesiąc, rok po roku.. Nadszedł dzień moich urodzin.. 14 luty.. Pamiętam to jak dziś jak wstałam rano w piżamce w świnki.. Pobiegłam do łazienki, złapałam za szczoteczkę, nabrałam na nią pasty i zaczęłam szorować ząbki.. Po kilku minutkach spojrzałam na siebie w lustro i cyknęłam sobie oczko mówiąc "Dobrze wyglądasz Ashley!" Miałam oczywiście dziś już 16 lat.. Byłam już nastolatką, chodziłam do College'u i wzorowo się uczyłam.. No może trochę koloryzuje.. Godzinka 10:00.. Ubrałam się ładnie. Iż byłam Nixon'ówną stać mnie było na ciuchy lepszej jakości.. Dziś w ten szczególny dzień ubrałam się w komplecik od Valentino, który po dziś dzień bardzo lubię. Zrozumiałam już po kilku latach wątpliwości "Co moje nazwisko ma takiego niesamowitego?".. Okazało się, że jesteśmy rodziną z.. z tymi Nixonami.. Co to oznacza.. Jeżeli ktoś uczył się historii Stanów Zjednoczonych to wie, że 37. Prezydentem był Richard Nixon.. Tak.. To szok ale był On moim wujkiem.. Zmarł w kwietniu jednak z tego co opowiadała mi mama to widział mnie i pogratulował mojemu tacie tak cudownej córki.. Kilka godzin potem zebraliśmy się przy rodzinnym stole.. Wszyscy zaśpiewali mi Happy Birthday! Ucieszyłam się i uroniłam klika łez ze szczęścia.. Byli wszyscy! Ciocia Madison z wujkiem Leonem, Babcia Trisha i Dziadek John, Mama i Tata, Alex no i Ja.. Apropo Alex ma już 20 lat.. Ułożyła sobie życie.. Pracuje jako Menadżer w jednym z Hoteli Hilton w Nowym Jorku.. Ma narzeczonego, Josha.. Poznałam go i jest to bardzo przystojny, elokwentny, kulturalny, szarmancki i miły.. Szanuje kobiety.. To była cecha, za którą ja bym oddała życie.. No ja też byłam w związku.. Co prawda ten związek to były chwile ulotne jak motyle ale był.. W College'u zaczął mnie podrywać chłopak o imieniu Joshua.. W sumie to nawet go polubiłam ale czy pokochałam? Chciałam zobaczyć jak to jest chłopaka i chodzić za rączkę przez szkolne korytarze.. To do mnie przemówiło..


 


jCMktss.gif


 


Miłość na niby... (15.02.2010 - 15.03.2010)

Hah.. Wytrzymałam chyba miesiąc.. Tak naprawdę do Joshu'y nie czułam nic.. Owszem całowałam się z nim, przytulałam i spędzałam czas ale to nie była miłość.. Robiłam to bo.. Zżerała mnie ciekawość jak to jest mieć kogoś kto mnie kocha i o mnie dba.. Joshua był jednak strasznym flegmatykiem.. Zanim on podjął decyzje ja zrobiłam w tym czasie 3 rzeczy i wykonałam 2 telefony.. Rozstaliśmy się.. W sumie zachowałam się jak zimna suka i zraniłam go.. Ale bycie zimną suką mi nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie.. Budowało mnie.. W tym czasie wydarzyła się seria samych porażek, który mnie osłabiły emocjonalnie i psychicznie.. Kiedy dowiadujesz się, że Twoja najlepsza przyjaciółka cmoka się z miłością Twojego życia a był nim Patrick.. albo gdy druga przyjaciółeczka gada, że jesteś wścibska, krnąbrna a nawet gruba.. Taak..



 


Kb9k3i7.gif


 


Ludzie są fałszywi... (15.03.2010)

Opowiem wam to szerzej.. Wspominałam o moich przyjaciółeczkach? Wszystkiego się dowiedziałam 15 marca.. Wstałam jak w ciągu tygodniu do szkoły. Mój budzik, którego nazywałam "Koteł", ponieważ był w kształcie kiciusia.. No ale zachowajmy powagę! Przebudziłam się o 7:00. Jak to ja poleciałam do łazienki, umyłam ząbki i odpowiednio się uczesałam i pomalowałam przy lustrze. Ubrałam się w komplet od Dolce & Gabbana i zeszłam na dół zjeść śniadanie. Taty nie było, ponieważ pojechał w ważnej sprawie do Waszyngtonu.. Mama przygotowała śniadanie, były Tosty po Francusku.. Nikt nie potrafi ich zrobić lepiej niż moja mama! A więc zjadłam je założyłam torbę na ramie i udałam się do auta po czym odjechałam do szkoły. Oczywiście jadąc słuchałam mojej ulubionej płyty Lady Gagi.. Dojeżdżając do szkoły zamknęłam samochód i udałam się w stronę klasy na pierwszą lekcję.. Widziałam te miny.. Ludzie mijający mnie patrzyli na mnie jak na szkaradę i wredną żmije.. Zdarzyło się, że musiałam porozmawiać z Joshuą, moim byłym chłopakiem co tak naprawdę się stało.. Okazało się, że moja kochana przyjaciółeczka Kimberly zaczęła o mnie rozpowiadać plotki i tak dowiedziała się cała szkoła.. Mówią, że w każdym kłamstwie jest ziarenko prawdy i było.. Tak jak napisałam wcześniej zaczęłam być zimną suką.. Z Kimberly sprawę wyjaśniłam "po męsku".. Zaprosiłam ją miło i przyjemnie do łazienki dla dziewczyn na drugim piętrze, gdzie obrót uczniów raczej był niski.. Gdy weszła do niej odpowiednio jej pokazałam jak Nixon'ówna załatwia sprawy.. Straciła dwa zęby, przypaliłam jej włosy i podrapałam twarz.. Może brutalnie ale jeżeli ktoś mnie rozwścieczy to tak jest.. Teraz nie ja byłam na językach wszystkich tylko Kimberly, która swoim kłamstwem doprowadziła do smutnego dla niej zakończenia.. Kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw prędzej czy później.. Akurat ja przyspieszyłam swój wynik..



 


7Neyr41.gif


 


Zła decyzja? To się okaże.. (20.03.2010)

Pamiętam ten dzień jak dziś.. Wróciłam ostatni dzień ze szkoły.. Borykałam się z myślami.. Nie chciałam już się uczyć w tym durnym College'u.. Miałam dość fałszywych ludzi, szukania sensacji i czerpania radości z niszczenia komuś życia. Podjęłam decyzję. Idę do Szkoły Wojskowej! Zeszłam po 2 godzinach namysłu do rodziców i powiedziałam, że chce z nimi porozmawiać. Mama robiła jakiś projekt nowego mieszkania, które niedawno kupili na Florydzie a Tato popijał kawę i oglądał mecz Baseball'a. Weszłam do salonu i powiedziałam wprost "Mamo, Tato.. Mam dość tego College'u, rezygnuje z prawa! Idę do Wojska!" Ojca wbiło w sofę tak, że wylał na swoją ulubioną koszulę trochę kawy a mama przez przypadek pomyliła skale w projekcie.. Kategorycznie się nie zgodzili.. Jednak ja jestem uparta i dążę do swojego.. Zaczęłam się inaczej ubierać i ćwiczyć.. Jak chodziłam w drogich kompletach po 2-3 tysiące dolarów tak teraz chodzę w mundurku moro za raptem $50. Ćwiczenia były ciężkie i tu mogę zaręczyć Wam, że nie obyło się bez 1 czy 2 nocy z bólem kręgosłupa.. Żyłam tak z dnia na dzień a rodzice nie mogli patrzeć, że ich Ashley zmieniła się o 180 stopni. Tato zawsze mnie się pytał czy nawąchałam się kleju, że podejmuje takie decyzje.. Zawsze mu odpowiadałam, że tak i że zdania nie zmienię..



 


AsIrrtu.gif


 


Pierwsze kroki.. (01.04.2010)

W końcu! Zgodzili się! Musiałam ich trochę taktycznie wymęczyć robiąc pobudki o 4 rano i ćwicząc na skrzypiącej bieżni.. Hah! Charakter mam i to nie da się ukryć.. Sama to sobie uświadomiłam. Ojciec załatwił mi uczęszczanie do szkoły w West Point.. No cóż.. Raz się żyje! Szybko weszłam do swojego pokoju, złapałam za torbę i spakowałam się.. Pożegnałam swój dotychczasowy tryb życia i moją rodzinę, ponieważ nie mogłam już żyć w LA.. Te miasto to zło.. Liczy się tylko kasa, nazwisko i znajomości.. Tato odwiózł mnie z mamą na lotnisko i tam pożegnali się ze mną mając łzy w oczach.. Wiedziałam, że zadaję im cios, ponieważ traktowali mnie cały czas jak swoją małą córeczkę.. Ale tak już postanowiłam.. Żegnaj LA! Witaj West Point!


 


weaTAyK.jpg


 


Wojsko to nie przelewki (02.04.2010)

No i jestem.. Chyba.. Wylądowałam gdzieś na jakimś lotnisku i nawet zapomniałam jak się nazywał. Wiem, że jestem niedaleko Waszyngtonu, czyli na Wschodnim Wybrzeżu.. Przechadzając się kilka godzinek znalazłam Akademię West Point. Wielki kompleks wojskowy.. Widziałam jak ćwiczą dziewczyny i chłopcy.. To dopiero jest przeszkolenie! Poszłam do Wojska tak naprawdę po co? Po to aby nabrać wewnętrznego przekonania, że jako kobieta poradzę sobie sama w życiu. Jestem do tego zdatna i mam takie możliwości. Nie mężczyźni rządzą światem, co to to nie.. Można i uznać to za feminizm ale moim życiowym mottem jest "Kobieto! Weź się w garść i pokaż na co Cie stać!" Jak widać po decyzji tak zrobiłam.. Weszłam do środka i przywitałam się z nadzorcą kompleksu. Przedstawił się jako Stuart Romney. Ja oczywiście również się przedstawiłam jako Ashley Nixon.. Spodobało mi się już jedno.. Rozmowa z Panem Romeny'em przebiegła bardzo poważnie a jak dobrze pamiętam brzmiała ona tak:

SR- Jestem Generał Stuart Romney, przewodniczący i nadzorca kompleksu wojskowego West Point.
AN- A ja jestem Ashle..
SR- Nie interesuje mnie jak się nazywasz Nixon.. Mam Twoje papiery..Przyjeżdżając tutaj nie licz na wiejskie potupaje i zabawy przy ognisku. Tu jest trening! Musztra! I co najważniejsze DYSCYPLINA! Jedno niefortunne potknięcie i wylatujesz.. Rozumiemy się?
AN- Tak, Panie Generale..



Zawsze miałam pyskaty język i jak bym ja się uruchomiła poleciała by wiązanka słów.. Ale po co? To mój przełożony a spodobało mi się, że nie spojrzał na moje nazwisko i nie potraktował mnie ulgowo głaszcząc po główce i przynosząc wszystko pod nos.. W końcu poczułam cel w życiu! Już kolejny..


 


4x4LFEu.gif


 


Trening czyni mistrza! (03.04.2010)


Taak! To znów ja! Ashley! Tylko.. w lepszym wydaniu.. Wczoraj się rozpakowałam i poznałam koleżanki z pokoju, w którym mieszkaliśmy.. Jessica i Tamara to moje nowe koleżanki z pokoju. Pobudka o godzinie 5:00.. Przychodzi do nas Pani Pułkownik. Nazywa się.. Am.. Em.. Jenny? Chyba tak.. Mówiliśmy na nią Pułkownik Pączek bo była troszkę grubiutka.. Ale wracając.. 5:05 byłyśmy już na dworze na zbiórce do 10km biegów.. W sumie ćwiczyłam i nie był dla mnie to problem.. Pani Pułkownik powiedziała nam jedno "Jeżeli chłopaki zaczną na Was gwizdać wystawcie im środkowy palec i krzyknijcie Fuck Off! Dobra?". Dziewczyny oczywiście zaakceptowały pomysł Pani Pułkownik. Co później się okazał chodziło o to, że Pani Pułkownik i Pułkownik oddziału męskiego strasznie się żarli a to była swego rodzaju "Prowokacja"... Było nawet śmiesznie jak biegło się i pokazywało się środkowe palce do chłopaków krzycząc "Fuck Off!" Hah..


 


ChC6BBE.gif


 


Misja Wykonana! (03.04.2010 - 02.04.2012)

No i znów dosiadłam się do mojego kochanego pamiętniczka.. Trochę minęło bo aż 2 lata.. Co by tu opisać.. W sumie to samo.. Pobudka, Bieganie, krzyki, środkowe palce i masa nauki oraz ćwiczeń wojskowych.. Nadszedł ten dzień. Ja Jenny i Tamara wyjdziemy w oficjalnym umundurowaniu odebrać dyplom ukończenia szkoły.. Mam już skończoną szkołę aczkolwiek nie chce iść w wojskowość.. Straciłam w to wiarę.. Godzina 13:00. Oficjalna zbiórka na placu. Wypowiadają nazwiska i nadchodzi czas gdy słyszę.. "Szeregowa Nixon! Wystąp!" Wtem wyszłam z powagą na twarzy jednak w środku ucieszona jak małe dziecko. Generał Romney przekazał mi dyplom dodając do mnie "Wujek byłby dumny mając taką dziewczynę w rodzinie. Powodzenia Nixon". Słysząc te słowa od Generała.. Zamurowało mnie.. Znał moją przeszłość i moją rodzinę oraz traktował mnie tak jak każdego mimo nazwiska.. No to ukończyłam szkołę! Rodzice będą zadowoleni!


 


bsVZZs6.gif


 


Wracam do LA! (03.04.2012)

No i powrót.. Jestem właśnie w samolocie i zaraz ląduje na LAX.. Wczoraj się spakowałam i pożegnałam z moimi psiapsiółkami z pokoju. Tamara i Jenny poszły dalej w wojskowość a ja postanowiłam wrócić do rodziców do LA. To niespodzianka, ponieważ nic nie wiedzą, że wracam.. A więc wylądowałam i usiadłam w Taxówke.. miałam 18 lat? Już 18.. Szybko to zleciało.. Niedawno byłam 7 letnią dziewczynką a teraz jestem dorosłą 18 letnią kobietą.. Dojechałam po około godzinie do domu - Korki.. Wchodząc do domu krzyknęłam "Mamo! Tato! Jesteście?" Na sofie spotkałam swoją siostrę Alex.. 22 letnia kobieta, brunetka w ładnym stroju.. Zamężna? Nawet nie wiedziałam.. Ale coś się zmieniło.. Jej nastawienie wobec mnie się zmieniło.. Przeżyłam tragedię.. Prawdziwą tragedie..


 


zRhr8aK.gif


 


Piekło na Ziemi.. (03.04.2012)

Moja siostrunia.. Kochana siostrunia.. Zwykła suka a nie siostra.. Uważaliście mnie za zimną sukę? No to ktoś przerósł mistrza.. Moja kochana Alex.. Ale może opisze to krok po kroku.. Moja siostra przekazała mi dokument.. To był Akt Notarialny, który upoważniał Alex do tego aby nim zarządzała - stała się właścicielką naszego rodzinnego domu.. Trochę mnie to zadziwiło ale nie będę się obrażać na siostrę bo rodzicie przepisali na nią dom.. Bardziej jej zdanie "Zawsze byłaś ukochaną córeczką mamusi i tatusia.. Ashley to, Ashley tamto.. Zawsze byłaś przede mną! Zawsze! Koniec z tym!" Co poczułam? Ból.. Straciłam własną siostrę za to, że nic nie zrobiłam.. Później dowiedziałam się, że Tato zmarł na wylew a mama popełniła samobójstwo.. Czy to nie jest Piekło? Straciłam rodziców, przyjaciółki i siostrę.. Jeszcze nie miałam gdzie się podziać.. Powiedziałam, że to pieprze i znikam z tego miasta.. Zmieniam Imię i Nazwisko.. Mam dość bycia Nixon'ówną..


 


09Nz0Zi.gif


 


Zmiana tożsamości? (04.04.2012)

Postanowiłam zmienić swoją tożsamość. Udałam się do urzędu w LA i złożyłam wniosek o zmianę Imienia i Nazwiska.. Wyrzekłam się rodziny, którą straciłam.. Zostałam Madisen Williams.. Zniknęłam z LA za ostatnie moje oszczędności przy dorabianiu podczas bycia w West Point na kuchni.. Niedaleko wyjechałam. Zamieszkałam w Santa Monica.. Miała małe mieszkanko, które wystarczało na moje potrzeby. W tym samym dniu po ogarnięciu mieszkania udałam się do okolicznej szkoły w sprawie pracy. Byłam po wojsku, wyćwiczona więc mogłam zostać W-F'istką. Udało mi się! Dyrektor Szkoły, Pani Berrner przyjęła mnie na okres próbny..


 


o4ZH9Qr.gif


 


Może się ułoży.. (22.05.2012)

Wróciłam.. Chyba.. Po przejściach odnalazłam się na nowo w swoim świecie. Jestem Madisen Williams, W-F'istka w Publicznej Szkole Podstawowej w Santa Monica.. Moje życie przebiegało spokojnie. Praca, dom, praca, dom, praca, dom.. Poznałam nowa przyjaciółkę Debrę.. Była cudowna.. Miła, sympatyczna i pomocna.. Zawsze podnosiła mnie na duchu.. Poznałam się z jej paczką.. Zauważyłam, ze wpadłam w oko dla jakiegoś gościa.. No w sumie przystojny, dobrze zbudowany, schludnie ubrany, zadbany facet.. Czemu by nie.. Ale jednak to nie ja miałam wykonać ten pierwszy krok.. Wkrótce okazało się, że doszło do dość nietypowej sytuacji..


 


pth2Rkm.gif


 


Impreza! A może i nie? (20.06.2012)

Dziś dzień, którym planowaliśmy od jakiegoś miesiąca.. Nasz wspólny wypad na Kemping! Cieszyłam się tak bardzo, że dla dziewczyn z 4 klasy, które biegały jakby nosiły siatki z zakupami i miały owrzodzone stopy na bieg o odległości 1km wszystkim wstawiłam 6.. Byłam nastawiona, że w końcu odpocznę od zgiełku pracy i rutyny a co najważniejsze spotkam się już chyba z moim wybrankiem... Mija tak dzień a ja muszę uzupełnić dziennik 4B.. No miałam trochę do nadrobienia ale poradziłam sobie.. W końcu jestem Nixo.. Jestem Williams.. Pożegnałam się z moimi kolegami i koleżankami z pracy i wróciłam do domu. Debra zaraz po moim powrocie stała przed moimi drzwiami przygotowana na Kemping a ja? A ja oczywiście jak zwykle w tyle.. Debra pomogła mi się ogarnąć i w 30 minutek byłam gotowa. Wsiadłyśmy do auta.. Debra widziała, że ja i on czujemy coś do siebie dlatego kazała mi usiąść z przodu.. Wredna małpa Hah! No usiadłam nie powiem ale nie robiłam nic szczególnego poza zwykłą rozmową i śpiewaniem podczas drogi.. No i dotarliśmy.. Po 2 godzinkach drogi dojechaliśmy na nasze pole kempingowe.. Zapoznaliśmy się z rozbitym obozem obok.. Od razu.. Poznałam tam Lenke.. Często razem spędzałyśmy czas i doskonale się rozumiałyśmy. Były z nas psiapsiółki, które nie odpuszczały siebie na krok.. Poróżniło nas jedno.. Ten gość.. Lenka figurowała obok niego.. Ja oczywiście odczuwałam gniew i pogardę, ponieważ to ja chciałam być z nim. Kokietowanie go skończyło się kiedy zabrał mnie nad strumyk i po długiej rozmowie zdecydował się mnie pocałować. Lenka akurat musiała to zobaczyć. Oczywiście doszło do takiej sytuacji, że o mały włos nie doszło do bójki między nami.. I tak zakończyła się ta super impreza, na którą czekałam.. W miłości i w smutku.. Nieźle..


 


PEIo6U4.gif


 


Czas na zmianę klimatu (26.08.2016)

Kurdę.. Nie wiedziałam znów co zrobić.. Cóż.. Wypadałoby zmienić coś w życiu.. Tak też zrobiłam. Zabrałam swoją miesięczna wypłatę oraz odkładane oszczędności przez 4 lata rutyny.. Zwolniłam się i spakowałam. Udałam się na lotnisko i przeczytałam odloty z Lotniska w Santa Monica.. Zauważyłam "Los Santos - Stan San Andreas".. Powiedziałam sobie, że spróbuje.. Poszłam do kasy, zakupiłam bilet, przeszłam rutynowe sprawdzenie bagażu oraz kontrolę osobistą i usiadłam w wygodnym siedzeniu w samolocie zasypiając..


 


MyaQtJQ.jpg


 


Welcome Los Santos! (26.08.2016)

No i tak dotarłam tu gdzie jestem.. Los Santos.. Mówią, że tutaj można poczuć prawdziwy American Dream.. Zobaczymy.. Złapałam za bagaż i wsiadłam do taxówki po czym udałam się na stacje metra.. Dojechałam nim na Market Station.. Wysiadłam.. i wyszłam z peronu.. Ku moim oczom ukazało się centrum.. Niczym się nie różni od LA a nawet je przypomina.. Ruszyłam się gdzieś zameldować. Szukałam czegoś taniego aby nie tracić pieniążków, które mi pozostały. Jestem oszczędna i to bardzo.. Udałam się do Akademika i rozpakowałam. Teraz wypadałoby kupić sobie telefon bo jest 2016 a ja nie mam telefonu? Co to to nie.. Udałam się do w tamtym czasie numeru 1 z sieci telefonicznych czyli Mobile 2.0 a może inaczej? Nie pamiętam już.. Nie ważne.. Kupiłam sobie telefon i doładowanie.. Przyszedł czas na zdanie prawa jazdy.. Udałam się do egzaminatora i poprosiłam o możliwość zdania prawa jazdy. Egzaminator szybko dał mi test do wypełnienia i zdałam go perfekcyjnie! Przyszedł czas na praktykę.. Bałam się jak to ja.. Ale raz się żyje! Zdałam.. Hah! No to kolejny punkcik "Check!". Teraz praca.. Łapałam się wszystkiego, od Gastronomii aż po Urzędnictwo.. I zarobiłam kawał grosza na mój własny motor.. Jest profit!


 


p3BCbho.gif


 


Spotkanie po latach.. (10.10.2016)

To był fenomen.. Stałam przed ulicą Market.. Jak zawsze.. Ku moim oczom pojawiła się kobieta w blond włosach związanych w kuc na motorze.. Niczym ja tylko, że ja lubię loczki hihihi.. Ale cóż.. Czekałam, aż mi coś powie.. To była Lenka! Wpadłyśmy sobie poopowiadać stare czasy.. Byłyśmy w Grandzie i postanowiłyśmy do naszej babskiej gatki zamówić po piwku.. Lenka zaproponowała mi pracę w FBI Labo oraz mieszkanie wraz z nią, ponieważ odczuwała samotność tak jak ja.. Zgodziłam się.. Wkrótce spędzałyśmy cały czas razem.. Jak za czasów Kempingu..


 


TCQYiFV.gif


 


Swatka.. Typowa Swatka! (12.10.2016)

Lenka to niezwykła przyjaciółka i dobra znajoma.. Oczywiście zauważyła, że doskwiera mi brak partnera.. Próbowała mnie swatać na siłę. Dosłownie! Wpadła na genialny pomysł abym spotkała się z jej znajomym, który był załamany. Nazywał się Gregor Alvino.. Owszem pojechaliśmy z Gregorem się przejechać.. Widziałam, że jest załamany i nie chciałam mu mydlić oczu oraz być też laską na pocieszenie. Próbowałam się dowiedzieć o co chodzi jednak był bardzo skryty w sobie i nie wyznał mi sowich rozterek.. Rozumiałam to.. Przeżywałam to na każdym kroku.. Gregor odwiózł mnie do centrum i odjechał.. Więcej go nie zobaczyłam..


 


ijYhpVB.gif


 


Nagły wyjazd.. (29.11.2016)

Przez ten czas, kiedy przyjechałam do LS i już się tutaj zadomowiłam trzymała mnie chęć odwiedzenia grobu Mamy i Taty oraz zajęcie się nim.. Postanowiłam wyjechać.. Nie wiedziałam na ile.. Liczyło się znalezienia miejsca pochówku rodziców.. Bilet kupiony, taxówka zamówiona.. Jadę.. Do zobaczenia mój pamiętniczku! Jak wrócę będę się spowiadać..


 


m0HHxs2.gif


 


Wracamy! Wracamy! (05.01.2018)

No i wróciłam.. Obiecałam to sobie.. Wszystko co miałam załatwić, załatwiłam.. Nie wracam do LA już nigdy.. Zostaję tu.. w Los Santos.. Przez nagły wyjazd otrzymałam stertę wiadomości "Zwalniamy Panią".. Zawsze znajdzie się kolejną prace.. Zatrudniłam się w Royal Restaurant.. I do tej pory tam pracuje.. Restauracja z klasą i niesamowitymi ludźmi.. Jedynie mnie dziwi dlaczego nie ma żadnych siedzeń przed ladami a goście siadają na podłodze.. Hm.. Może to jakieś takie "Firmowe Zwyczaje" Nie mieszałam się.. Zatrudniłam się jeszcze w kilku innych firmach.. Pracowałam od świtu do nocy dzień w dzień.. Aż doszło do cudownego spotkania..


 


lAlza5V.gif


 


Strzał od Kupidyna.. (Styczeń - 2018)

Postanowiłam, że pomogę w dystrybucji firmowych towarów. Złapałam za moją PCJ i usiadłam na nią po czym spojrzałam na telefon i wybrałam jedno ze zleceń. Jechać aż do Bluebarry? W sumie mogę.. nic mi nie zaszkodzi a trochę grosza wpadnie.. Podczas powrotu przy tunelu wydarzyło się zdarzenie, które zmieniło moje życie o 180 stopni. Jakiś baran w radiowozie wyjechał mi na mój pas na dodatek pod prąd przy czym uderzyłam w radiowóz i posunęłam się kilka metrów ocierając skórą oraz raniąc głowę.. Funkcjonariusz.. Taki funkcjonariusz, że naraża życie obywateli na niebezpieczeństwo.. W błyskawicznym tempie wyskoczył z radiowozu i zaczął się martwić oraz mi pomagać. Ledwo go widziałam ale widziałam! Przystojny mężczyzna w mundurze funkcjonariusza.. Na dodatek opiekował się mną tak, że LSRD, które zjawiło się na miejsce musiał go odganiać.. Do tej pory pamiętam jak lekarz z LSRD powiedział do niego "Proszę się odsunąć do cholery bo nie mogę normalnie zająć się poszkodowaną". Później połączyłam fakty i zrozumiałam, że to Gregor, Gregor Alvino.. Odeskortował ambulans aż do szpitala. Trochę się potłukłam i coś miałam ze stopą. Gregor prosił aby lekarz podał mi jego numer i abym do niego zadzwoniła.. Odebrałam to bardzo pozytywnie. Poprosiłam aby lekarze opuścili pomieszczenie i zadzwoniłam do niego. Bardzo przepraszał i było mu głupio..Chciał mnie zaprosić na kawę.. Wyszłam z inicjatywą i powiedziałam, że może kolację u niego.. Zgodził się.. Po wyjściu ze szpitala mój lekarz przy okazji odwiózł mnie do centrum bo tam miał wezwanie. Gdy już miałam chwytać za klamkę od drzwi wejściowych Royal Restaurant usłyszałam telefon.. To był Gregor.. Zapytał się mnie gdzie jestem.. Odpowiedziałam mu, że zmierzam do Royal'a.. Wysunął propozycję czy bym nie chciała się z nim spotkać.. Ucieszyłam się chociaż ledwo co go znałam. Gregor przyjechał po mnie lecz nie zabrał mnie do siebie na kolacje.. Pojechaliśmy za Los Santos.. Stanął samochodem przy szczycie jakiejś góry i wysiadł wraz ze mną.. Był zachód słońca.. Wyznał mi to czego nie chciał mi powiedzieć kiedyś. O jego rozstaniu z poprzednią kobietą. Zrozumiałam go.. Sama wiem co to oznacza.. Połączyła nas rozpacz i to, że rozumieliśmy siebie wzajemnie.. Pocałował mnie.. To było jak pieprznięcie ogromnym młotem w pupę! Oddałam się jego słodkim całusom no i wyszło tak, że razem się przespaliśmy..


 


sn7Nly2.gif


 


Chłopak i dziewczyna? Znów? (Styczeń - 2018)

Znów poczułam miłość tylko ta była prawdziwa.. Dość szybko się to potoczyło.. Zaczęłam jednak miewać odruchy wymiotne i źle się czułam.. Przypomniało mi się jaki figlowaliśmy z Gregorem w plenerze.. I to mi dało do myślenia.. Kupiłam test ciążowy i go zrobiłam.. Wynik? 2 kreski.. Jestem w ciąży.. Z jednej strony odczuwałam radość i spełnienie! Zostanę mamą! Jednak z drugiej strony byłam na siebie zła i w myślach wyzywałam siebie od idiotek.. Poznałam Gregora i się z nim tylko namiętnie całowaliśmy.. A teraz mamy mieć dziecko? Toż on pomyśli, że tak specjalnie zrobiłam aby go naciągnąć na pieniądze! - Pomyślałam.. Jednak zebrałam się na odwagę.. Zadzwoniłam do Gregora:

MW- Hej Gregor.. Em.. Masz czas?
GA- Hej myszko.. Tak mam.. Coś się stało?
MW- No bo wiesz.. Eh.. Jestem w ciąży..
GA- *cisza*
GA- Kotku to wspaniale! Jestem taki szczęśliwy słysząc tą wiadomość! Czekaj! Zaraz będę w domu!



Byłam uradowana i uniesiona.. Mój chłopak cieszy się z tego, że będzie mieć ze mną dzidziusia oraz sama zostanę mamą! Dwie korzyści jednego dnia! Dzwonie do Leny! Nie odbiera.. Podejrzewałam, że jest na mnie wściekła bo nawet jej nie poinformowałam.. Wyraźnie posmutniałam trzymając w dłoni telefon sprawdzałam, czy oddzwoni.. Nie oddzwoniła..


 


gHeX1hC.gif


 


Uciekająca Panna Młoda? Raczej nie.. (Styczeń/Luty - 2018)


Miło jest powrócić do tych pięknych czasów.. Ah.. Przypominając sobie ten dzień staje mi gęsia skórka i zaczynam mieć rumieńce na twarzy.. Nawet teraz! Było piękne popołudnie, środek tygodnia. Jak to ja wybrałam się do pracy i troszkę się zasiedziałam w Royalu (Wiem, wiem pracuś). Podczas obsługi jednego z klientów zadzwonił mój telefon. No oczywiście nie rzucę wszystkiego i nie odbiorę telefonu.. Klient jest ważniejszy bo jestem w pracy.. Kolejka długa.. Chyba zajęło mi 30 minut obsługa wszystkich, przynosząc potrawy, obsługując Terminal POS czy uśmiechając się do każdego.. Praca w usługach to naprawdę twardy orzech do zgryzienia.. Wracając.. Sprawdziłam mojego iPhonik'a i zauważyłam, że to Robert.. Robert powiecie? Tak.. Gregor postanowił zmienić tożsamość.. Teraz brzmi tak Kanadyjsko.. Nazywa się teraz Robert Lannister.. Wracając.. Oddzwoniłam do Roberta.. Odebrał po chwili i przywitał mnie bardzo romantycznie.. Kocham Go.. Jest jedną z osób dlaczego jeszcze żyję na tym świecie.. Robert chciał się ze mną spotkać.. Dla mojego misia zrobię wszystko.. Zrzuciłam fartuszek, przebrałam się i powiedziałam załodze aby zaczęli ogarniać ladę.. Naprawdę.. Może i teraz ktoś uzna, że jestem osoba, która się chwali ale niektórzy kompletnie nie nadają się do obsługi i rozmową z ludźmi a ja? Ja jestem tego przeciwieństwem.. A więc wyszłam z Royala a przed nim stał już Robert w Sultanie.. Wsiadłam do auta i pojechaliśmy.. Udaliśmy się do San Fierro.. Podczas jazdy jeszcze troszkę krępowaliśmy się wyznawać nasze uczucie.. Ale zwątpienie szybko minęło.. Dojechaliśmy do parku we Wschodniej części San Fierro.. Chwile pochodziliśmy, pomigdaliliśmy się i porozmawialiśmy.. Nie zabrakło też czasu na śmieszne chwile i nieco figlowania.. Robert jednak w pewnym momencie spoważniał.. Nasza rozmowa przebiegała w dość nietypowy sposób..


RL- Madi.. Chciałbym Ci coś bardzo ważnego powiedzieć..

MW- Hm? Słucham.. Co takiego?

RL- Ale jeżeli coś to nie miej mi za złe..

MW- Robert mów o co chodzi bo zaczynam się denerwować..


Wtem uklęknął, wyjął czerwone pudełeczko, otworzył je i przysunął w moją stronę dodając:


RL- Wyjdziesz za mnie?


Oniemiałam.. Znaliśmy się kilka miesięcy a On chce mnie mieć za żonę.. Uczucie moje i Roberta to coś całkowicie niesamowitego.. Graniczy z poziomem wariactwa i zakochania aż po grób.. Kocham Go a On mnie.. Często to sobie powtarzamy.. Wracając do wątku.. Oczywiście się zgodziłam.. Która kobieta by się nie zgodziła mając kryształ zamiast faceta.. Wstępnie nie ustaliliśmy daty ślubu, ponieważ przychodziło nam mnóstwo spraw, które nas zmuszały do głębszych przemyśleń. To głównie z powodu Roberta postanowiłam napisać aplikację do LSPA.. To również z jego inicjatywy mam w swoim łonie naszą przyszłość.. Oraz małżeństwo, które potwierdzi tętniące radością i miłością nasze wspólne uczucie.. Miałam się stać niedługo Panią Lannister.. Bosko!


 


II49eN3.gif


 


Powrót do przeszłości... (Luty - 2018)


Nie chciałam wychodzić za mąż z nazwiskiem Williams.. Byłam Nixon.. Ashley Nixon.. Nie jakaś Madisen Williams.. Wzięłam się w garść i udałam się do centrum.. Często ludzie sprzedają jakieś gotowe arkusze ze zmianą tożsamości poprzez wtyczki w urzędzie i nie trzeba czekać i stać po ten arkusz jak po pracę w pośredniaku.. Podjęłam decyzję.. Zostaję na zawsze Ashley Nixon.. A już niedługo Lannister.. Rozmyślałam nad nazwiskiem dwuczłonowym czyli Ashley Nixon Lannister.. Jednak nie chciałam tym urazić Roberta.. Był dla mnie wspaniały a ja chcąc posiadać swoje nazwisko uraziła bym go.. Nie, nie, nie.. Będę Ashley Lannister i kropka.. W efekcie zmieniłam imię i nazwisko.. Często było się trudno przyzwyczaić znajomym z moim nowym a raczej starym imieniem i nazwiskiem.. Powodzenia moi drodzy! Ah.. Znów jestem Ashley Nixon.. Jak dobrze powrócić do korzeni..


 


BOQvucW.jpg


 


Sweet Dreams.. (Luty - 2018)


Słodkie marzenia... Niedługo miały się spełnić.. Wyobrażałam i nadal sobie wyobrażam ślub mój i Roberta.. Zawarcie urzędowego związku małżeńskiego, wielkie wesele i nasza podróż poślubna.. Ah.. Marzę o plażach Havany.. Kuba.. To państwo chciałabym zwiedzić wraz z moim mężem.. Piękne brukowane ulice, słoneczne i piaszczyste plaże, cudowne i egzotyczne jedzenie i niesamowity klimat.. Powiem Wam, że wiele moich marzeń właśnie się spełniło.. Mam narzeczonego, maleństwo jest w drodze a jedną nogą jestem już Panią Lannister.. Czuje się tak wspaniale kiedy o tym myślę.. Huhuhu...


 


68ar91h.gif


 


Niespodzianka!! (Luty - 2018)


Niespodzianki są piękne.. Czasami potrafią naprawdę podnieść człowieka na duchu.. I takową niespodziankę mi spisała moja przyjaciółka - Lenka.. W sumie to zachowałam się trochę jak małpa.. Wróciłam i nie odzywałam się.. No jednak się skumaliśmy.. Zadzwoniłam do niej albo ona do mnie.. Wypadło mi już to z głowy.. Chwilkę pogadaliśmy.. Powiedziała, że przyjedzie z bliską dla niej osobą.. Powiedziałam, że to wspaniale, ponieważ też mam jej wiele do powiedzenia. Umówiliśmy się pod urzędem.. Blisko było mieszkanie także dotarcie długo na mnie zajęło.. Oczywiście przed urzędem zamieniliśmy kilka zdań a wiadomo na przywitanie ja i Lenka zareagowałyśmy tak miło, że mało siebie nawzajem nie zadusiłyśmy od uścisków.. Poznałam mężczyznę, który z nią przyjechał.. Nazywał się Yuu.. Miły, sympatyczny i bardzo kulturalny mężczyzna.. Tak jak wspomniałam wcześniej wróciliśmy sobie do domku.. Byłam tam Ja, Lena i Yuu.. Razem rozmawialiśmy co u nas i jak potoczyło nam się w życiu.. Lenka była w szoku dowiadując się o moim maleństwie i zaręczynach z Robertem, ponieważ jak pisałam daleko, daleko wstecz to ona mnie próbowała wcześniej z nim wyswatać.. Poradziłam sobie sama (Haha!).. Po mile spędzonej godzinie wrócił mój Robert.. Był strasznie przepracowany.. Pamiętam, że poszedł od razu do łazienki.. Poszłam do niego.. Zobaczyłam, że jest oparty o ścianę i leży głośno dysząc i padając ze zmęczenia.. Zapytałam się oczywiście czy nic mu nie jest ale jak to Robert.. To uparty osioł i udawał, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.. Znałam go może krótko ale wiem o nim praktycznie wszystko.. Wróciliśmy do stołu.. Przysiedliśmy z Robertem na fotelu i zaczęliśmy rozmowę.. I oczywiście.. Robert znów podczas chwili odprężenia musiał pracować.. Złapał za laptop i znów coś przygotowywał.. Troszkę się pogryźliśmy ale po cichu.. Chyba nikt nie zauważył.. Potem jak to zawsze my.. Raz się kłócimy raz się godzimy.. Robert padał na twarz i poszedł spać.. W tym samym czasie do Leny zadzwonił telefon.. Zadzwoniła Liliana, przyjaciółka Lenki.. Ale to może opiszę w kolejnym akcie..


 


JsfwTia.gif


 


Pani Nixon jako Terapeutka? (Luty - 2018)


Po kilkunastu minutach w drzwiach mojego domu ukazała się kobieta. Była to Liliana.. Poznałyśmy się.. Wiadomo, że od pierwszego spotkania za dużo nie wywnioskujemy.. Opowiedziała nam o swoich rozterkach i problemach.. Raczej nie będę ich opisywać bo raczej by sobie tego nie życzyła.. Były chwile smutku, płaczu, melancholii, uniesienia.. Pomagałam jak tylko mogłam i wspierałam tak jak tylko mogłam. Chyba mnie polubiła.. Prawdą jest, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.. Może i tak faktycznie jest? Może uznała mnie za swoją przyjaciółkę? To raczej bardzo możliwe.. Doszło do takiego rozwoju wydarzeń, że Lilian chciała wyjechać.. Przy całej sytuacji byłam Ja, Lena i Yuu oraz narzeczony Lilian i jednocześnie członek rodziny Leny, Bruce.. Z Brucem odbyłam rozmowę na ten temat i słysząc obie, różne wersje pogubiłam się i sprawę ich związku pozostawiłam ich.. Najlepszym sposobem na rozwiązywanie czyichś problemów jest pozostawienie ich nim.. Dlaczego? Bo tylko oni znają dogłębnie sytuacje i to oni mogą wszystko wywnioskować i określać konkretne zmiany w ich życiu aby problemy rozpłynęły się jak lody czekoladowe, które wskutek promieni słonecznych właśnie się roztopiły.. Z czasem Liliana poradziła sobie z problemami a ja zyskałam nową przyjaciółkę, która zawszę przy mnie jest..


 


4QoPOqu.gif


 


Kryzys w związku... (Luty - 2018)


Każdy związek przeżywa kiedyś kryzys.. Mnie to dopadło.. Któregoś dnia wyjechałam z Robertem na wspólną przejażdżkę.. Mieliśmy ten czas spędzić razem.. W ostatniej chwili coś mu wypadło.. Iż miałam kilka spraw do załatwienia a konkretniej nadzorowałam ekipą budowlaną, ponieważ przygotowałam odpowiednią aranżacje wnętrz dla Eastern Gym, nie zauważyłam, że Robert dzwonił do mnie później.. W czasie przerwy spojrzałam na telefon i widziałam 2 nieodebrane połączenia - właśnie od Roberta.. Próbowałam dzwonić, pisać.. cokolwiek.. Nic.. Zapadła głucha cisza a ja nie znoszę ciszy.. Dzwoniłam do każdego.. Do Leny, Liliany - każdego kto miał jakiś kontakt z Robertem.. Odpowiedź była jedna "Nic nie widziałem/widziałam, nic nie słyszałem/słyszałam".. Pałętałam się ze stresu po centrum finalnie podchodząc do swojego domu i dzwoniąc na LSPD.. W sumie doskonale wiedziałam, że trzeba odczekać 48h od zaginięcia osoby ale miałam nadzieje, że jakoś może przez Departament skontaktuje się z nim.. To nie było w jego stylu aby się nie odzywać.. Nawet gdy się nabzdyczyliśmy i tak za kilka minut wysyłaliśmy sobie serduszka sms'ami i pisaliśmy, że siebie kochamy.. Spotkałam moją dobrą znajomą nieopodal Grandy.. Oskarżała mnie ona o spiski i inne duperele.. Pomyślałam na początek "Czy brakuje Ci piątej klepki?" Na logikę myśląc.. Czy spędzałabym kilka godzin a nawet dni nad renowacją wnętrza aby niby kogoś wykosić? No raczej nie.. Wracając.. Powiedziano mi ohydne słowa o Robercie.. Wszystko uznałam to za oszczerstwa ale chciałam mieć jasność w tej sprawie.. Otrzymałam telefon.. Dzwonił Robert lecz z innego numeru.. Poprosił mnie abym się nie denerwowała i wyruszyła pod FBI HQ.. Ruszyłam tam.. Po dojeździe dowiedziałam się co się stało.. Robert został uprowadzony.. Na szczęście nic się nie stało a sprawca został złapany.. Mój biedny Robert.. cały potłuczony, poobijany i ranny.. Ale oczywiście jak to ja.. Jestem w ciąży i mam różne myśli i humorki.. Oczywiście jak ta idiotka zapytałam o tą sprawę zamiast wesprzeć swojego narzeczonego.. Pokłóciliśmy się i to ostro.. Uważaliśmy oboje, że to po prostu koniec.. Jednak jak zawsze uratowała nas jedna rzecz, która umacnia nasz związek a jaka pozostanie moją słodką tajemnicą..


 


QHKYv2i.gif


 


Będzie! Będzie zabawa! Będzie się działo! (Luty - 2018)


Mijały kolejne dni i noce.. Cały czas spotykałam się z Lilian.. Wychodziłyśmy razem do klubów, dobrze się bawiłyśmy i spędzałyśmy razem czas.. Ja już posłałam aplikację do LSPD i czekałam na wyniki.. Niedługo przed wynikami wpadłyśmy z Lilą na szalony pomysł! Postanowiłyśmy, że będziemy wynajmować ludziom mieszkania.. I tak powstało L&A Apartments Corporation.. Korporacja, która miała zmienić oblicza Los Santos.. Obie byłyśmy i jesteśmy Prezesami. Równo dzielimy dochód oraz jesteśmy dekoratorkami.. Brniemy do tego aby każdy korzystając z naszych mieszkań odczuwał komfort oraz luksus.. Korporacja zbliżyła mnie i Lilian coraz bardziej.. Nie możemy bez siebie żyć.. Obie siebie wzajemnie wspieramy i działamy.. Mamy podobne charaktery i marzenia.. Jesteśmy niczym bliźniaczki.. I za to ją kocham..


 


AAqgyAg.gif


 


Świnia w ludzkim wydaniu

(Początek Lutego - Koniec Lutego - 2018)


Niektórzy mężczyźnie potrafią być po prostu świniami. Przekonałam się o tym na własnej skórze kiedy dziwnym przypadkiem mój narzeczony przestał się do mnie odzywać. Dziwne? Dla mnie bardzo. Robert od tak zaprzestał kontaktów i rozmów. Rozmyślałam nad tym - Dlaczego się nie odzywasz Robert? Dzwoniłam, sms'owałam. Na próżno? Eureka! Powiem szczerze, że nie mogłam w to uwierzyć ale po prostu Robert mnie wykorzystał. Obiecywał świetlaną przyszłość, wspólne życie, rodzinę a okazała się to wszystko jedną figą. To przeszło moje oczekiwania i poczułam rozdarcie w moim sercu. Uwierzyłam mu, pokochałam nawet.. Cholera poświęciłam siebie dla tego aby zapewnić mu przyjemność z bycia ze mną związku a on tylko patrzył na moje walory, która posiada kobieta. Okazała się chamem, prostakiem, gnidą, seksistą i babiarzem. Dla takich nie ma miejsca nawet aby być moim znajomym. Teraz, jeżeli by chciał utrzymywać ze mną kontakt mogłabym mu pokazać tylko jeden znak...


 


5troCH5.gif


 


Mój Amore.. (Przełom Lutego - Początek Maja - 2018)


Życie potrafi spłatać figle i zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie.. Tak też się stało.. Po wpadce z poprzednim związkiem nie byłam nastawiona pozytywnie do zawierania nowych znajomości - szczególnie z mężczyznami. Ale co poradzić, zapomniałam o przeszłości i myślałam o przyszłości. Moja kariera zawodowa ruszyła z kopyta, byłam już pełnoprawną funkcjonariuszką i działałam według ściśle określonych reguł. Praca szybko pochłonęła mój czas ale nie wpadłam w zwariowany kocioł ambicji i pięcia się ku wyższym stanowiskom. Były wzloty i upadki, zdarzające się każdemu człowiekowi. Przechodząc do sedna.. Był to ciepły, przyjemny wieczór. Dochodziła godzina 20:00 i słoneczko powoli zachodziło za kurtynę rozścielając sklepienie niebieskie z pięknymi gwiazdami. Weszłam do restauracji, zwanej BNL. Często się tam zatrzymywałam podczas patroli na jakiegoś pączka i kawę - tradycyjne danie podczas patrol, hah. Lena, moja dobra przyjaciółka poznała mnie ze swoim kuzynem - Brucem. Po dziś dzień nie powiedziałabym, że będziemy razem układać przyszłość. Mijały dni a co przybycie do BNL'a widziałam Bruce'a. Rozmawiałam z nim o wszystkim - był z niego znakomity rozmówca oraz przyjaciel. Podczas jednej z rozmów, coś mnie tknęło.. Ułożyłam dłoń na jego policzku i zbliżyłam twarz do niego jednak nie zrobiłam tego kroku czekając na jego reakcję. Zdjął dłoń i odrzekł, że nie może - ma partnerkę. W sumie to była tylko chwila.. Nie przejęłam się tym. Mijał dzień za dniem a ja w czasie patrolu odczuwałam niedosyt i niezapełnioną pustkę. Nie mogłam się skupić na własnych czynnościach bo siedziała mi jedna informacja w głowie.. Co teraz robi Bruce? Szybko kończyłam swoją zmianę i znów wyruszałam do BNL'a sprawdzić czy akurat go zastanę. Zawsze był.. Zaczęliśmy spędzać ze sobą dużo czasu - byliśmy bratnimi duszami. Razem chodziliśmy na siłownie, ćwiczyliśmy, rozmawialiśmy, rozwiązywaliśmy nasze osobiste problemy wzajemnymi radami. Coraz bardziej czułam niedosyt i ogarniającą mnie pustkę. Wieczorami siedziałam przed telewizorem, zamawiałam pudełko pizzy i otwierałam butelkę Coca-Coli rozmyślając.. Co jest z Tobą Ashley? Dlaczego się tak smucisz? Po przespanej nocy z tymi przemyśleniami zrozumiałam, że faktycznie, mogę coś czuć do Bruce'a. Mijały minuty.. godziny.. dni.. Zebrałam się na odwagę i przy wspólnym wypadzie za miasto, powiedziałam mu, że czuję ciepło i zadowolenie będąc w jego obecności. Wyraźnie się speszył.. Kobieta mu mówi, że mu się podoba? Światopogląd mówi, że to mężczyzna zabiega o kobietę.. W tym wypadku było inaczej. To ja zabiegałam o jego względy. Zapraszałam go do siebie i zawsze razem coś robiliśmy, nawet gotowaliśmy.. Ma rączkę do kuchni, hihi. Z czasem zaczęliśmy się do siebie zbliżać.. bardziej.. Niestety Bruce był zapalczywy i mówił, że nie opuści swojej partnerki dla mnie. Zabolało i to bardzo mocno. Mężczyzna, którego sobie upatrzyłam odmawia moich próśb. To było nowe doświadczenie, ponieważ to zazwyczaj ja pokazywałam rączkę aby dany Pan się ode mnie oddalił. Nastał dzień, gdzie znów go zaprosiłam. Ugotowałam coś wykwintnego i zasiedliśmy do stołu. Zjedliśmy posiłek i szczerze porozmawialiśmy dlaczego nie możemy być razem. Uświadomił mi, że ma takie przekonania i prawa oraz nie chce ich złamać. Lekko się zawiodłam ale po chwilce zmieniłam wyraz twarzy.. Odrzekł, że czuje coś szczególnego i nie chce abym coś sobie zrobiła i żyła jak najlepiej. Non stop mnie od siebie odwodził twierdząc, że nie jest taki idealny.. Nie jest? Inteligentny, dobrze zbudowany, zadbany, szarmancki, kulturalny, elokwentny, elegancki, seksowny i na dodatek pracowity. Mój ubóstwiony i ukochany ideał prawdziwego mężczyzny. Cudo. On jednak powtarzał, że nie znam jego prawdziwego oblicza - oczywiście nonsens.. Pewnie chcecie wiedzieć co się stało? Hm.. Uwodziłam go, za każdym razem ulegał ale jednak po chwili się hamował i przestawał. W końcu jednak za trzecim razem uległ.. Zrozumiałam, że ja i on to idealny duet. Po wielu prośbach w końcu usłyszałam słowo - Kocham Cie. Po prostu zarumieniłam się a w brzuchu poczułam motylki. Ta niedostępna Ashley znów znalazła sobie partnera. Bruce jednak nadal był ze swoją partnerką, musieliśmy się kryć z naszymi uczuciami ponad miesiąc. Bruce dostał się na akademie policyjną, gdzie byłam i nadal jestem w personelu. Widziałam go oraz on mnie. Nie obyło się bez wzajemnych uśmiechów czy podczas wykładów czy poza nimi. Pewnego dnia zrobiłam sobie rachunek sumienia i powiedziałam, że tak dalej być nie może. Nie mogę mieć statusu Kochanki. Chcę być jego partnerką. Ma dwa wybory - albo ze mną jest albo znika z mojego życia i nigdy ani mnie nie dotknie ani nie powie mi "kotku". Miałam mieszane uczucia i byłam przekonana swoich racji tylko w 50%. Ku mojemu zdziwieniu Bruce poparł to co powiedziałam. Po zakończeniu akademii miał rozstać się ze swoją partnerką i zabrać mnie pod swój dach. Z dnia na dzień zniknął, bez słowa. Podłamałam się i szukałam oparcia - pomogli mi moi przyjaciele. Są nimi Olivier, Lilianna, Lena, Chiquita no i największe oparcie - Irving. Przez dwa tygodnie rozłąki Irving powtarzał mi, że nie mogę się poddawać i, że Bruce do mnie wróci - znam go bardzo długo, tak by się nie zachował - mówił. I faktycznie wrócił. Bruce po powrocie z przymusowego wyjazdu otrzymał awans i trafił do zarządu San Andreas State Prison. Dobijałam się do niego, dzwoniłam, sms'ował - na próżno. Znów złapałam lekkiego dołka. Ogarniała mnie tęsknota za jego ciepłem, dotykiem, obecnością. W końcu nie wytrzymałam i ogarnęła mnie wręcz furia. Zaczęłam jeździć, szukać go i wydzwaniać do skutku. Odebrał.. Odrzekł, że teraz nie może. Przez około 3 minuty byłam tak wściekła, że mogłabym zniszczyć 10 wazonów dłonią w ciągu minuty.. Minęły kilka dni - ja nadal oburzona i zdenerwowana. Zadzwonił do mnie czy byśmy gdzieś razem nie wyskoczyli. Łącznie nie spotkaliśmy się miesiąc? Nie będę zołzą, zgodziłam się. Podczas wypadu za miasto, spoglądaliśmy na gwieździste niebo w sercu Las Venturas. Złapała mnie za dłoń, przysunął, umieścił na swoich kolanach i skierował moje źrenice w jego oczy. Uśmiechnął się, pocałował w usta i odrzekł, że tyle czasu rozłąki było jak zesłanie do obozu pracy. Przepraszał mnie i prosił o wybaczenie za zaniedbanie i obiecał mi poprawę. Nie umiałam powiedzieć złego słowa. Chociaż niedawno parskałam nienawiścią po tym jak wziął mnie na kolana i przeprosił robiąc to szczerze, moje serce po prostu zmiękło. Nasze spotkania wróciły do normalności, jak niegdyś, gdy byliśmy na zabój zakochanymi ludźmi, kryjącymi uczucia przed światem. Mieszkam wraz z nim i ani mi się nie śni spędzić dnia chociażby bez sekundy jego obecności przy mnie. Odnalazłam prawdziwego księcia z bajki.. Mojego Amore..


 


dogCQxP.gif


 



Ciągłość zmian i ustatkowanie drogą do szczęścia...

(Przełom Maja - Początek Czerwca - 2018)


Zmiany są nieodwracalne a podjęcie złej równa się ze zniszczeniem przyszłości, zdrowia czy życia. Decyzja, która stała przede mną była ciężka, wymagała kontemplacji, harmonii emocjonalnej i racjonalnych, logicznych przemyśleń. Koniec maja był straszliwy. Jeździłam przez drogi swoim Elegy topiąc się w smutku i goryczy przez niedosyt bliskiej mi osoby. Czekałam, byłam wierna jak pies, stawiałam sobie warunki i obietnice, których złamać nigdy nie chciałam. Jednak wszystko ma swoją granicę.. Nadeszła końcówka maja a ja nadal byłam rozgoryczona. Trwało to już miesiąc? Półtora? Nie ważne jednak są ramy czasowe tylko sam fakt - byłam cholernie nieszczęśliwa. Ta rozpacz doprowadziła do tego, że gdy tylko widziałam swój mundur odrazu odechciewało mi się wszystkiego a szczególnie pełnienia służby - mojego zakichanego obowiązku. Siedziałam, piłam, oglądałam filmy, jeździłam samochodem i wracałam do domu kładąc się spać - i tak dzień w dzień - SZALEŃSTWO! Po prostu bym oszalała, gdyby nie osoba bliska mojemu sercu, mój doradca i osoba, która potrafiła mnie pocieszyć i doradzić w najgorszej sytuacji mojego nędznego życia - Irving. Z Irvingiem znam się już dość sporo, w sumie to odkąd nie było mojego "Amore" to z nim spędzałam najwięcej czasu. Martwił się o mnie, non stop ze mną pisał, troszczył się i chronił od złego - prawdziwy Najlepszy Przyjaciel. Zaczynałam powoli regenerować swoje siły i odbijać się od dna moralnego. Zaczynałam żyć a to wszystko dzięki pokrzepiającemu stylowi mowy Irvinga. Siedząc sobie jednego wieczoru przed telewizorem - oczywiście sama - rozmyślałam - Dlaczego Irving się tak o mnie troszczy? Rozumiem, bycie przyjacielem zobowiązuje do pomocy i bycia przy przyjacielu, gdy ma doła jednak Irving poświęcał mi każdy możliwy wolny czas co było nieco intrygujące. No nic.. Ogarnęłam się emocjonalnie, nie smuciłam tak jak ostatnio i próbowałam żyć. Co wieczór wyskakiwałam z Irvingiem na wspólne wieczorne przejażdżki, na których poruszaliśmy tematy jakie tylko można było poruszać. Irving zabrał mnie na Richman, stanęliśmy na jednym ze wzgórz. Nastała cisza, w końcu zaczęliśmy rozmawiać na jakiś temat. Widziałam jak na mnie patrzył. Pełen radości, uśmiechu, zadowolenia, euforii widząc mnie na swoje oczy - to nie mogła być przyjaźń. Zadałam mu jedno proste pytanie, które nurtowało mnie od kilku dni, brzmiało ono tak - Irving, powiedz mi, tak szczerze. Czy Ty coś do mnie czujesz? Nastała chwila ciszy, zapewne nie spodziewał się, że się go o to zapytam bądź może nie chciał abym jego uczucie odbierała w taki sposób? Tego nie wiem jednak wiem co usłyszałam. Od czasu poznania - a trwa to szmat czasu - stwierdził, że się we mnie zakochał. Uwielbia mój styl bycia, moją kulturę, prezencję, zgrabność, inteligencję, zaradność, stanowczość, atrakcyjność - upodobał we mnie tyle cech, że nie jestem ich w stanie sobie przypomnieć. Po tym co mi powiedział, widziałam, że lekko się speszył. Jednak bądź co bądź od jakiegoś czasu ja również nie traktowałam go jako przyjaciela. Na wspólnych wypadach trzymaliśmy się za dłoń, żegnaliśmy - wcześniej myślałam, że przyjacielskim - buziakiem w policzek na pożegnanie chociaż i od pewnego czasu już potem i na przywitanie. Jego uczucie do mnie odebrałam pozytywnie - tak zgodziłam się. I mogą ludzie o mnie mówić co chcą, ale nie są w stanie zrozumieć odrobinę co przeżywałam przez ostatnie miesiące. Brak ciepła, miłości, podziwu, bliskiej osoby po prostu.. Irving zapewnia mi to wszystko ze spotęgowaną siłą co napełnia moje serce radością. Spotykam się z nim co wieczór, a raczej to on spotyka się ze mną i to nie ja muszę non stop wydzwaniać, sms'ować i tym podobne jak robiłam to wcześniej. Jestem pielęgnowana jak czerwono-krwista, rosnąca blasku w słońca róża, która ma niesamowitego ogrodnika - Irvinga. Co mogłabym opowiedzieć o Irvingu? Jest przystojny, zadbany, pracowity, inteligentny, elokwentny, kochający, romantyczny, powściągliwy, uroczy, kulturalny i szanuje kobiety oraz ich dobre imię - ideał kobiety. Podjęłam pewne decyzje w swoim życiu i zmieniam je o dosłownie 180 stopni. Czysta karta - nowe życie. Kontemplując nad sensem życia teraz go mam - mam kochającego, przystojnego, uroczego i wspaniałego partnera, jakim jest Irving. Chyba o tym wspaniałym, przystojnym i uroczym wspominałam, prawda? Jednak dla Niego te słowa mogę powtórzyć ile mi się żywnie podoba. Na dodatek mam wspaniałych przyjaciół oraz pomyślnie układa mi się na drodze zawodowej. A co wystarczyło zrobić? Posłuchać mojego dobrego doradcy - serca, które teraz w pełni i nieprzerwanie należy do mojego kochanego Irvinga.


 


bHC9DTg.gif


 



Prawdziwa miłość to Ty, to właśnie Ty, prawdziwa miłość...

(Przełom Czerwca - Koniec Lipca - 2018)


 

Miłość.. Trudno jest opisać to uczucie. Przejawia się romantyzmem, szczęściem, zaangażowaniem, szczerością, pożądaniem. To coś niesamowitego.. Tego pragnie każdy - niemowlę, małe dzieci, nastolatkowie, dorośli, emeryci. Każdy pragnie miłości. W sumie to em.. Co ja plotę - ja głupia. Miałam pisać co się wydarzyło. A więc przejdźmy do końca czerwca. Rozpoczęłam nową pracę - nowe perspektywy, nowe możliwości, tak zwany Amerykański Sen. Irving, moja miłość, pomagał mi we wszystkim, czy to były wzloty czy upadki - był zawsze. To taki typ faceta, którego dawniej nie byłam w stanie dostrzec. Jest mężczyzną, który troszczy się o mnie bardziej niż moja mama czy tato. Myślicie, że narzekam? Przecież bycie adorowaną przez mężczyznę jest czymś idealnym - tego oczekuje każda kobieta. Racja, ja również tego oczekiwałam jednak widziałam, słyszałam i czułam, że Irving nie traktuje mnie jak jego zwykłą partnerkę. Porównywał mnie do księżniczki - tego słowa używał praktycznie co trzecie zdanie co wprowadzało mnie wpierw w zakłopotanie, po pewnym czasie w nieopisaną radość a potem w nużące słowo. Jest coś o czym każdy, kto przeczyta tą biografię musi wiedzieć - Irving jest baaaardzo zazdrosny i baaardzo zaangażowany w związek. Pisałam, że kupił mi złote kabrio i wyremontował mieszkanie w stylu nowoczesnym? No to raczej możecie to już wiedzieć. Istny kryształ a nie facet. No ale nic, przejdźmy dalej bo oczywiście ja się dla Was rozpisuje o swoich doznaniach a nie wydarzeniach, haha. Mamy początek lipca - wszystko idzie powolnym tokiem. Wstaje rano, ogarniam się, wstaje Irving, ja albo on robimy śniadanie, konsumujemy przygotowane danie, ogarniamy się i jedziemy do pracy. Mija dzień.. My wracamy, ogarniamy się i albo oglądamy telewizje albo udajemy się do przyjaciół - Cornelki Shackelford i James'a Mayer'a. James'a znam od dawien dawna, poznaliśmy się w Departamencie. Pomagał mi w trudnych chwilach, gdy miałam rozterki z Bruce'm. Cornelkę poznałam gdy przebywałam w towarzystwie Irvinga. Po kilku spotkaniach załapałyśmy wspólne tematy. Co jak co ale Cornelia to silna kobieta czy to psychicznie czy fizycznie. W sumie bądź co bądź to i ja nie jestem taka zła ale dobrze jest mieć taką kobitke po swojej stronie. Rozmawiałyśmy o wszystkim - polityce, zdrowiu, pracy, życiu prywatnym, modzie, typowych dla kobiet spraw. Często spotykaliśmy się wieczorami w naszym apartamencie i gdy James oglądał z Irvingiem mecz w telewizji ja z Cornelią na balkonie sączyłam drinka bądź wino wygodnie ułożona wraz z nią na leżakach spoglądając na zachodzące słońce czy gwiazdy, ponieważ spotykaliśmy się zawsze wieczorami, gdy każdy z nas skończył prace. Pomimo nowej pracy, nowej przyjaciółki, mieszkania i innych bzdet doszło do dość ważnego w moim życiu wydarzenia. W ten niesamowity dzień pokłóciliśmy się z Irvingiem. Co jak co ale rzadko się z nim kłócę, bo Irving zawsze mi ulega - perswazja kobiety w końcu, haha! Wracając.. Pożarliśmy się, nasz związek zawisł na włosku, ponieważ powiedziałam, że wyprowadzę się z domu aby mnie nie widział. Zrozumiał to jako koniec naszego związku chociaż po chwili nieco się ociepliło. Zmieniłam swoje zdanie i pozostałam w domu. Miałam się wtedy wybrać do baru, upić się do nieprzytomności a potem wrócić napieprzona jak Messerschmitt (czyt. meserszmit) do domu. W drodze usłyszałam swojego iPhone'a. Wyciągnęłam go z białej kopertówki i kątem oka spojrzałam na wyświetlacz. To oczywiście Irving. Chciałam odrzucić ale postanowiłam jednak, że odbiorę ten telefon - przecież dobijał by się do skutku i ten telefon musiałabym wyrzucić na dno Oceanu Spokojnego. Chciał się ze mną spotkać - zgodziłam się. Naszym docelowym miejscem była uliczka na Pershing Square. Przyjechał swoim czerwonym Cheetahem. Po kilkunastu minutach burzliwej konwersacji uklęknął, wyciągnął czerwone pudełeczko, otworzył je i zadał mi to najważniejsze w moim i jego życiu pytanie - "Naomi, jesteś mą miłością i nie widzę sensu życia bez Ciebie. Myślę, że to pora przejść na ostatni etap naszego związku - zostaniesz moją żoną?" - Odmówiłam? Jak bym to zrobiła zapewne było by w News'ach, że kobieta wpadła pod pociąg. Powiedziałam - "Tak!". Od tej pory jestem narzeczoną. Niedawno również, moja najlepsza przyjaciółka - Cornelia została narzeczoną James'a po tym jak odpowiednio musiałam nastroić gałgana aby przejrzał na oczy, hah! Dużo tego było, prawda? Wiem jedno - co by się nie stało, mam przyjaciół i kochanego, przyszłego męża, który spełni moją najbardziej dziwaczną i zwariowaną prośbę. Taki narzeczony a przyszły mąż to skarb - Prawdziwa Miłość.


 


HsE5KuM.gif


 

 

Pani Matthews.

(Sierpień - Początek Września - 2018)

Sierpień... Cholernie upalny miesiąc, szczególnie w tym roku na naszym wybrzeżu. Jednak upał to pikuś w porównaniu co do jednego ważnego wydarzenia, które miało się wydarzyć już lada moment... - Ślub! Tak.. Byłam taka podekscytowana tym wszystkim. Ślubie w kościele, weselu w Białym Domu a szczególnie tym, że Irving nie był już dla mnie narzeczonym lecz mężem. To w sumie najważniejsza i najprzyjemniejsza z rzeczy, które doświadczyłam - ustatkowałam się! Irving to wspaniały facet, ideał. Na każdym kroku powtarza mi, że mnie bardzo kocha, że jestem seksowna i nigdy mnie nie zdradzi bo jest mi wierny. Zastanawiam się czasami dlaczego on mi to powtarza, skoro ja o tym wiem? Nie.. nie.. Nie będę sobie zaprzątała głowy durnymi myślami, przecież nie po to się ze mną żenił aby teraz robić takie akcje, prawda? Wracając do tego Sierpnia.. Wszystko zaplanowaliśmy na tip-top. Ale stało się coś, czego nie zapomnę pewnym ludziom.. Zaprosiliśmy masę ludzi, chcieliśmy aby wspólnie z nami się pobawili, pośmiali - po prostu byli z nami w tym szczególnym dla nas dniu. Z zaproszonych gości zjawiła się garstka... Czułam żal i rozgoryczenie a jednocześnie wściekłość.. Powiedziałam sobie, że nie pójdę na żadne wesele z osób, które nie były na moim.. Tu nie chodzi mi o jakieś bzdety czy jakiś nic nie znaczące prezenty. Tylko o to, że ja szanuję inne osoby i próbuje wywiązywać się ze swoich umów - czasami może się nie udać, ale takie jest życie. Dzień po ślubie zdążyliśmy się już pożreć z Irvingiem. Szybko, aczkolwiek jak to mówią - kłótnie w związku powodują wzajemną namiętność.. Ja tego nie odczułam. Ale fakt jest taki, że Irving gdy popełni błąd potrafi przepraszać na kolanach.. ŻADEN FACET by tego nie zrobił, bo uraziło by to jego godność - A Irving? Ma w nosie te pseudo męskie wartości jak siła czy "męski honor". Wyjechaliśmy wspólnie na miesiąc miodowy. Za cel obraliśmy Europę. Zwiedziliśmy Londyn, Paryż, Berlin, Amsterdam, Rzym, Florencję, Wenecję, Madryt, Barcelonę, Lizbonę, Ateny, Ajaccio, Marsylię oraz Bordeaux. Również odwiedziliśmy moje strony, czyli Słowenię - dawne tereny już nie istniejącej Jugosławii. Tak.. Nie pisałam o tym, ale moja mama była słowianką, która przyjechała do Stanów Zjednoczonych. Ja również mam korzenie słowiańskie, dlatego pewnie Irving tak bacznie przyglądał się mojej figurze.. Hah! Zapytacie pewnie co w pracy? Jakoś to leci.. Praca to praca.. Ale nazywanie się Naomi Matthews i posiadanie przy sobie tak wspaniałego męża jest sto razy bardziej ciekawsze od mojej pracy. Dlaczego? Bo Irving potrafi wpaść na takie pomysły, że zaspokoi moją nudę i znajdzie dla nas obojga coś nowego, fajnego i ciekawego do zrealizowania.

 

tumblr_p54ri8AxzY1qezp3zo6_540.gif

 

 

To nie ta sama Naomi...

(Początek Września - Czerwiec - 2018/2019)

 

 

 

Chryste Panie! Jak mnie tutaj dawno nie było! Kto by pomyślał, że jeszcze znajdę swój pamiętnik? Dużo się działo przez ten czas, wierzcie mi. Zapytacie pewnie cóż takiego? A no w sumie mogłabym Wam o tym poopowiadać, jak już znalazłam tą księgę to coś wpiszę. Okres świąteczny w grudniu minął bez zakłóceń. Wraz z Irvingiem oraz Rafaelem - taaak, mam malutkiego brzdąca już spędziliśmy wspaniałe święta w gronie rodzinnym w naszym mieszkaniu. Wtedy jeszcze byłam Dyrektor Wykonawczą FBI. Przełom stycznia i lutego była największą batalią w moim życiu. Była to zacięta walka o fotel Burmistrza miasta Los Santos. Chciałam wrócić do polityki, pomimo, że byłam Vice Przewodniczącą Rady Stanu chciałam mieć coś więcej, zyskać REALNEJ WŁADZY. Niestety, przegrałam tą batalię i długo po niej nie mogłam się pozbierać. Mój zespół mówił mi, że nie ma lepszego kandydata oraz, że wymyśliłam program "cudo". Niestety, okazał się on klapą a Gubernator wybrał kogoś innego - aż mnie to dziwi bo żyjemy w demokratycznym kraju gdzie powinni wybierać to ludzie a nie Gubernator lecz - cóż ja mogę. Niestety, przebiłam sobie stopy, ponieważ aby zwiększyć sobie szanse na stanowisko Burmistrza pozbawiłam się stanowiska Dyrektor Wykonawczej. Postawiłam wszystko na jedną kartę i przegrałam. Wróciłam do siebie, do FBI aby działać ale to nie było to samo. Chwile później otrzymałam propozycję dołączenia do najbliższego grona Prezydenta USA aby pomóc mu w bieżących sprawach kraju co oczywiście przyjęłam. Tak, zabolało to Irvinga i wiem o tym bo przebywanie większej liczby czasu w Waszyngtonie niż w Los Santos na pewno się na nim odbije ale nie mogłam tkwić w marazmie. Jestem z Nixonów - muszę reprezentować swoją rodzinę i nie mogę narazić tego nazwiska na wytykanie go palcami. Nie jestem szlachcianką, to prawda ale nazwisko to mój rodowód i muszę go strzec oraz reprezentować. Rafael został z Irvingiem - nie chciałam odizolowywać dziecka od ojca, szczególnie, że ja sama mam wiele pracy i nie mogłabym w pełni opiekować się Rafaelem. Jestem wyrodną matką? Może i tak - szczerze powiedziawszy nie jestem już sobą i doskonale o tym wiem. Zmieniłam się po całości i nie wrócę do starych nawyków. Zgłosiłam też dymisję ze stanowiska Vice Przewodniczącej Rady Stanu. Kim teraz jestem? W Los Santos nikim, no dobra.. Żoną Dyrektora - taki tytuł mi nie odpowiada, nie chcę zawdzięczać tego czegoś swojemu mężowi. Podejście nieco feministyczne? Może.. Wiem jedno - przeżyłam wiele, ale chcę sama osiągać sukcesy i sama je tworzyć. Co będzie dalej? Sama nie wiem.. Wiem, że muszę się zmienić - no nic, zmykam bo praca dla Prezydenta to 22 godziny w ciągu dnia a nawet czasami i bezsenność.

 

 

....CDN....

(( Hello! W sumie postanowiłem napisać biografię o swojej głównej postaci poprzez wołania o nią ze środowisk, w których przebywam oraz postanowiłem, że opisze swoją postać bo bardzo lubię wymyślać zwariowane historię oraz wydarzenia. Proszę o wyrozumiałość i ewentualne wskazanie błędów bądź niedociągnięć. Liczę, że spodoba się Wam tak lektura.. Paptki! :* ))


((Dziękuję Marcie za znaleziska niektórych gif'ów :*))


Edited by Psychooo, 26/05/2019 - 13:07.

  • Back to top
    • 32

TakeMe 24 13/02/2018 - 18:03

TakeMe
  • Gracz

Mniam. Polecam go, dobrze się z nim gra :D 


  • Back to top
    • 1

Djuk303 13/02/2018 - 18:11

Djuk
  • Gracz

*
POPULAR

Ładnie opisane, zostawiam zielonego.


  • Back to top
    • 7

Lenkaa1620 13/02/2018 - 18:36

Lenkaa
  • Gracz

*
POPULAR

Nawet ja tam jestem!  ^_^ Bardzo ładnie i starannie napisane, przyjemnie się to wszystko czyta. Oby tak dalej! :ok: Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy!


  • Back to top
    • 4

MisiekMichałowki 101 13/02/2018 - 18:53

MisiekMichałowki
  • Gracz

Supcio biografia, zielony.


  • Back to top
    • 1

Psychooo147 13/02/2018 - 19:07

Psychooo
  • Gracz

*
POPULAR

Mniam. Polecam go, dobrze się z nim gra :D


Pewniak :3 Dziękówka

Ładnie opisane, zostawiam zielonego.


Miło :* Dzięki

Nawet ja tam jestem!  ^_^ Bardzo ładnie i starannie napisane, przyjemnie się to wszystko czyta. Oby tak dalej! :ok: Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy!


Ciebie by nie mogło zabraknąć :* Dziękuję!

Supcio biografia, zielony.


Dziękuję :)
  • Back to top
    • 3

I Mateusz I52 13/02/2018 - 19:48

I Mateusz I
  • Gracz

Podoba mi się biografia, tylko brakuje mi tutaj zdjęć do każdego rozdziału. Ale ogólnie bardzo fajnie się czyta. :)


  • Back to top
    • 2

Psychooo147 13/02/2018 - 19:52

Psychooo
  • Gracz

Podoba mi się biografia, tylko brakuje mi tutaj zdjęć do każdego rozdziału. Ale ogólnie bardzo fajnie się czyta. :)


Dzięki za podpowiedź. Myślę że na dniach pojawi się oprawa graficzna :*
  • Back to top
    • 1

Robxrt695 13/02/2018 - 20:52

Robxrt
  • Gracz

*
POPULAR

"Jakiś baran w radiowozie wyjechał mi na mój pas na dodatek pod prąd przy czym uderzyłam w radiowóz"

O ile mi się wydaje to miałem sygnały  :-/
 
A takto fajna biografia, czekam na więcej :innocent:
Szczególnie na fragmenty z Gregorem :> 

  • Back to top
    • 6

Monikaaa93 13/02/2018 - 22:29

Monikaaa
  • Gracz
Fajna biografia, warta uwagi, zostawiam zielony i czekam na ciąg dalszy :D
  • Back to top
    • 2

Psychooo147 14/02/2018 - 13:30

Psychooo
  • Gracz

"Jakiś baran w radiowozie wyjechał mi na mój pas na dodatek pod prąd przy czym uderzyłam w radiowóz"
O ile mi się wydaje to miałem sygnały  :-/
 
A takto fajna biografia, czekam na więcej :innocent:
Szczególnie na fragmenty z Gregorem :> 

Baran ale i narzeczony Ashley, która go kocha XD Dziękuję :*

Fajna biografia, warta uwagi, zostawiam zielony i czekam na ciąg dalszy :D


Dziękuję miśku.. Love <3
  • Back to top
    • 2

wirsonn_29 14/02/2018 - 20:18

wirsonn_
  • Gracz
Kozackie! Ale pisane długo pewnie.. zielony!
  • Back to top
    • 2

Psychooo147 14/02/2018 - 20:24

Psychooo
  • Gracz

Kozackie! Ale pisane długo pewnie.. zielony!


Kilka godzinek + usuwanie :P Dziękuję :*
  • Back to top
    • 2

Partyzantt 112 14/02/2018 - 20:44

Partyzantt
  • Gracz

*
POPULAR

Bardzo fajnie się czyta! Zostawiam zielony.


  • Back to top
    • 7

Psychooo147 15/02/2018 - 01:21

Psychooo
  • Gracz

*
POPULAR

Bardzo fajnie się czyta! Zostawiam zielony.

 

Dziękuje :*


Mini update już wpadł! :)

 

((Wersja po Update została napisana pod linią - Miłej lektury :*))


  • Back to top
    • 4

Psychooo147 18/02/2018 - 22:19

Psychooo
  • Gracz

((Kolejna Aktualizacja została wprowadzona. Zapraszam do lektury :)))


  • Back to top
    • 2

Muchozol60 18/02/2018 - 23:02

Muchozol
  • Gracz

*
POPULAR

No masz zajawkę na to. Powiem całkiem wielki PROGRES. Czytam każdy wpis z biografii i uzależnia jak narkotyk, B)  Lubię to  :D


  • Back to top
    • 6

Monikaaa93 18/02/2018 - 23:13

Monikaaa
  • Gracz
Super biografia!
Widzę, że wspomniałeś o mojej postaci, wielki szacunek za pomysł pisania historii postaci ;)
Czekam na część dalszą, którą zapewne razem stworzymy :D
  • Back to top
    • 2

Psychooo147 18/02/2018 - 23:51

Psychooo
  • Gracz

No masz zajawkę na to. Powiem całkiem wielki PROGRES. Czytam każdy wpis z biografii i uzależnia jak narkotyk, B)  Lubię to  :D

 

Miło to słyszeć :* Dziękuje

 

 

Super biografia!
Widzę, że wspomniałeś o mojej postaci, wielki szacunek za pomysł pisania historii postaci ;)
Czekam na część dalszą, którą zapewne razem stworzymy :D

 

Dziękuje Miśka :* Ciebie tu nie mogło zabraknąć i będziesz tworzyć moja psiapsi <3


  • Back to top
    • 2

Detroxowy3 11/03/2018 - 12:46

Detroxowy
  • Gracz

Bardzo ładna biografia, oby tak dalej :)


  • Back to top
    • 1

kiecol 307 25/03/2018 - 22:17

kiecol
  • Gracz
Kozak biografia 10/10
  • Back to top
    • 1

Seeba1265 25/03/2018 - 22:52

Seeba
  • Gracz

*
POPULAR

Wooo, czekam na więcej
  • Back to top
    • 5

MisiekMichałowki 101 14/04/2018 - 21:28

MisiekMichałowki
  • Gracz
Pozwolę odświeżyć, i mam nadzieję że może znajdę się w tej biografii. <3
  • Back to top
    • 1

Avent 404 07/05/2018 - 08:09

Avent
  • Zbanowani
Sporo pisania, zostawie plusa.
  • Back to top
    • 2

Psychooo147 13/05/2018 - 00:42

Psychooo
  • Gracz

Wbił Mini Update z nudów, zachęcam do czytania :D


  • Back to top
    • 1

Fabi165 23/05/2018 - 19:43

Fabi
  • Gracz

Kurde, długie to do czytania, nie dla mnie, ale napracował się, zielone poleciało :D


  • Back to top
    • 2

Dominisiaa 8 27/05/2018 - 12:35

Dominisiaa
  • Gracz
Robert to jest fascynujące, wzruszyłam się..
  • Back to top
    • 1

Psychooo147 28/05/2018 - 01:33

Psychooo
  • Gracz


Kurde, długie to do czytania, nie dla mnie, ale napracował się, zielone poleciało :D

 

A no tak to jest jak się pochłonie w swoją postać :D

 

 



Robert to jest fascynujące, wzruszyłam się..

 

Dzięki Dominik <3 Nie no śmieszkuje :D Dzięki ;)

 

 

 

 

 

Wpadł mini Update - Oprawa graficzna oraz wkrótce dalsze losy Ashley ;)


  • Back to top
    • 2

Madaraa411 28/05/2018 - 02:39

Madaraa
  • Gracz

*
POPULAR

Aleee superansio! Postarałeś się Psycho  ;)


  • Back to top
    • 3

Aeezakmi 2 28/05/2018 - 07:59

Aeezakmi
  • Gracz

Mhm, piękne wykonanie, plusa bym dał ale nie mogę. :/


  • Back to top
    • 2

K i v u l i 17 03/06/2018 - 11:52

K i v u l i
  • Gracz

Nie zostało mi nic innego, oprócz napisania komentarza oraz zostawienia zielonego. :D


  • Back to top
    • 0

Psychooo147 07/06/2018 - 17:31

Psychooo
  • Gracz

Zaktualizowano - dodano nowy rozdział.

 

Zachęcam do czytania ;)


  • Back to top
    • 2

Psychooo147 24/07/2018 - 00:49

Psychooo
  • Gracz

Aktualizacja po pewnym czasie nieobecności w tym wątku  :lol:  :lol:  :lol:


  • Back to top
    • 1

adam1102 25 22/08/2018 - 13:52

adam1102
  • Gracz

Rozpisałeś się,

niejednemu na widok tej biografii mogą wyjść gały,

a tak pomijając - to Twoja postać jest bardzo charyzmatyczna,

podoba mi się Twoja gra, gdy jeszcze Cię spotykałem.

 

Zielony.


  • Back to top
    • 2

MisiekMichałowki 101 22/08/2018 - 15:43

MisiekMichałowki
  • Gracz

Super aktualizacja, zostawiam zielonego i czekam na dalsze przygody Naomi  B)


  • Back to top
    • 0

Kozaker247 06/09/2018 - 13:20

Kozaker
  • GameMaster SA-MP

Czekam na aktualizacje mordziaty.


  • Back to top
    • 0

Anima VIlis 91 06/09/2018 - 13:44

Anima VIlis
  • Zbanowani

*
POPULAR

No nie powiem bardzo ciekawa biografia. Czekam na więcej!
  • Back to top
    • 5

Psychooo147 13/09/2018 - 00:43

Psychooo
  • Gracz

*
POPULAR

#Update!

Zachęcam do przeczytania. Wkrótce jeszcze odświeżę biografię dotychczasowymi wydarzeniami  :D


  • Back to top
    • 3

SzymX5 14/09/2018 - 14:05

SzymX
  • Gracz
Niezła biografia, mam nadzieję że będę miał okazję poznać Twoja postać IC i może coś uda się zagrać! ;)
  • Back to top
    • 1

Social -2 15/09/2018 - 09:09

Social
  • Gracz

Git :D


Edited by Social, 15/09/2018 - 09:09.

  • Back to top
    • 0




0 user(s) are reading this topic