Jump to content

net4game

The most innovative GTA: San Andreas Multiplayer Role Play server

Photo
- - - - -

Brent Wilson


  • Please log in to reply
32 replies to this topic

Alan Szoker3058 09/11/2014 - 14:25

Alan Szoker
  • Gracz

*
POPULAR

FoIN5x9.jpg

 

 

Nazwisko: Wilson
Imię: Brent 
Data urodzenia: 18.05.1974

Zmarł: 21.04.2015

 

         


Ciężki początek... 

 

[...]Nie ma co nawijać o tym, jak się nasz kochany Wilson wychowywał, bo i tak nie chcecie o tym czytać, nie? Wiedziałem.. No, to przechodzimy do rzeczy - błąkał się już chyba tak z tydzień po okolicy, celem jego podróży była jakaś melina, gdzie mógłby ogrzać swoje cztery litery.. Czystym przypadkiem trafił na EL CORONE - trudno w to uwierzyć, ale kiedyś mieszkało tam mnóstwo czarnuchów, gdzie w większość obnosiła się w niebieskiej barwie.. Wils powędrował na parking, kwadratowy dość, otoczony blokami.. Przywitała go chłodnie grupka czarnuchów.. Musiał jakoś zyskać u nich zaufanie, jak też się lepiej z nimi poznać.. Umył ze dwa auta, pograł z nimi w kości, aż na końcu obalił z nimi po skręcie i co? I na szczęście przyjęli go "jak swojego".. Tam też poznał wiele ważnych w jego życiu osób, które drastycznie wpłynęły na dalszy rozwój życiowy naszego młodego jeszcze Brent'a.. Jego najlepszy przyjaciel do dziś, czyli nie kto inny, jak REN, zjawił się na ośce trochę po naszym bohaterze.. Autorytety ośki, jak na przykład: RoCCet, C-Key, Cam, Lee i Wolf.. Wielu tu można wymieniać, lecz o większości dziś nasz Czarnuszek dobrego słowa nie wspomni - mniejsza o to.. Brent wzorując się na postawie tych mocarnych brzydali, dostał w swoim życiu pierwszy prezent, tym prezentem była brązowa bandana.. Z dumą nosił ja na ryju, ucząc się dalej tych wszystkich tajników przeżycia w tym środowisku, jak i powoli zostawał wprowadzany w kulturę CRIPS.. Minęło już trochę czasu, gdzie to nasz niedźwiadek z Memphis doczekał się niebieskiej bandany.. Jakąś godzinę przed tym, ze swoim dobrym ziomkiem - Wizz'em Kingsto'nem, pojechał na swoją pierwszą akcję zbrojną - wolna jazda, lekko uchylone okno, lufa jego strzelby wystająca w połowie z wozu, głośne huki i po wszystkim.. Tak jak powtarzały Czarnuchy, siedzące na siedzeniu obok.. Po drodze uczepiła się ich policja, lecz na szczęście zdołali uciec.. Wtedy własnie życie Wils'a zmieniło się, na dobre.. [...]

To właśnie tak było.. 

[...]Trochę po upadku setu na Coronie, Wils tak po prostu wyszedł się przewietrzyć.. Podążając tłocznymi jak na tamte czasy uliczkami i-wood, spotkał na swojej drodze Ren'a.. Od tamtego feralnego zdarzenia, jakoś tak kontakt się urwał.. Naturalnie zbili grabę i poszli gdzieś na bok, porozmawiać.. Ren opowiedział mu o tym, co się dzieje na Grape, secie, o rodzinie, po prostu o wszystkim.. Wils nie był głupi - wiedział, ze to co ma na czole to nie ozdoba, musiał być wśród swoich, godnie broniąc tego, w co wierzy.. Razem zawędrowali na Grape Street - tam właśnie poznał Tween'tyego i T-Bon'a.. Po prostu było świetnie - do czasu.. Na drugą stronę Grape sprowadziła się banda jamajczyków, pałająca nienawiścią do setu, w którym stacjonował Wils.. Przez dłuższy czas oba gangi miały między sobą konflikt zbrojny.. Krew lała się wszędzie.. Dosłownie wszędzie.. Przyszedł taki czas, ze do tego bagna weszła Policja - zgarnęli Brent'a, wlepiając mu kilka lat odsiadki.. Tak właśnie nasz gangster zaczął podziwiać świat zza krat.. [...]

 

To koszmar..

 

[...]Nadszedł ten czas. Wils wyszedł na wolność, o dziwo nikt na niego nie czekał pod komisariatem, gdzie został tymczasowo przewieziony, aby policja mogła go zwolnic z odsiadki.. Wyszedł ze swoją torbą, kierując się w stronę Grape - to co tam zastał, przeszło jego najśmielszym oczekiwaniom.. Wszystko było zrujnowane.. Wraki aut, zniszczone domy, poplamione krwią mury.. To już nie była ta sama oska co kiedyś.. Czarnuch nie wiedział co ze sobą począć.. Zameldował się w pobliskim motelu na i-wood, zamknął w pokoju i przez dłuższy czas z niego nie wychodził..[...]
 

Wszystko da się odbudować..

[...]Nareszcie wyszedł z tej meliny - trzeźwy, z papierosem w buzi, postanowił się przejść.. Tam gdzie go nogi poniosły, został na dłużej.. Willow - stacjonował tam set ETBC, na czele którego stał Dizzy.. Poznał tam wielu czarnuchów, z którymi do dzis utrzymuje kontakty - Mr D', Pain i wielu innych, ale też są tacy, którym dziś jest w stanie wydłubać oczy i odciąć głowę..  Wils uważał oryginalnego przez dłuższy czas za wzór do naśladowania.. Ten docenił starania czarnucha, widząc co codziennie robi dla dobra oski - wyrył mu na karku to, co on sam na nim miał.. Wils z duma stał u boku Dant'ego.. Razem walczyli z czerwoną zarazą, jak i innymi blagierami na SC'. Brent, omamiony manią braterstwa i lojalności, nie przypuszczał nigdy, że może kiedyś wylądować na wózku, z ręki brata - tak też się stało.. Kto był winowajcą? Nikt nie zgadnie - DIZZY! Ten, za którego nasz s(cenzura)iel dałby sobie jaja obciąć.. Tak, własnie... Trochę po tym wydarzeniu, Brent nieco zmądrzał, ale też zaczął dodstrzegac te zmiany, jakie zaszły w rodzinie.. Wszystko zaczęło kręcić się w okół dragów i hajsu.. On sam jednak wyodrębnił na ośce niewielką wówczas grupę, która była temu przeciwna.. Ale nie ma co o tym mówić.. Ośka została stracona, po przegranej walce z latynoskim gangiem, z drugiej strony kanałów.. Gang zmuszony był wynieść się na C-WOOD, gdzie żył zaledwie z miesiąc, a potem po prostu padł - bez słowa.. Wils obudził się, nie widząc nikogo na ośce.. Wydzwaniał do Dizz'yego, ale on oczywiście nie raczył odebrać...[...]

 

Chwila świetności.. 

 

[...]T-Bone i Wils.. Ciekawe połączenie.. Dwa czarnuchy, jedna ośka, jedna barwa.. Obaj wiedzieli, co robią.. Stworzyli wspólnymi siłami set Crips - ROLLIN 60S CRIPS, który działał na Kelly Parku, miejscu, gdzie wychowywał się Wils.. Za Wils'em przywędrowało wielu, którym upadek C-wood nie przypadł do gustu, ale też wielu, którzy rzygają już bezmyślnym postępowaniem Dizz'yego - może i głupi, ale też brat - tak myślał Brent, jadąc na Willow, razem z Key'em i Ren'em.. Podjechali trochę bliżej, widząc wyzej wymienionego na horyzoncie.. Ten na ich widok zamiast zastaccować to, co wspólnie reprezentują, wyciągnął giwerę i wycelował w nich, przeklinając ich los.. Od tamtego czasu zapanowała wojna, między wyznawcami prawd Wils'a, a między wyznawcami wierzeń Dizz'yego.. Częste ostrzały, bójki, a nawet agresja słowna - codzienność dla obydwu setów..[...]

 

Czasem życie traci barwy..

 

[...]Wils nie był takim twardym świętoszkiem, jak myślano - miał za sobą dość silny nałóg.. Był uzależniony od Craccu.. Fakt, że od pół roku był na odwyku i głodzie, co czyniło go zupełnie innym.. Aż pewnego dnia, zamknął się w sobie, a raczej w domku na Kelly, kiedy to widział, że rodzina podupada.. Nie chciał na nowo przeżywać upadku barwy.. Do ostatnich chwil został na Kelly, z bólem obserwując to, co się dzieje..[...]

 

Teraz, Brent Wilson, czarnuch z Kelly, siedzi razem ze swoimi braciakami na Sevilli.. Co będzie dalej? To już tylko ten u góry wie.. 

 

VbDvmE1.jpg

 

 

 

 

 

 

 

Czas zacząć wszystko od nowa...

 

[...]Przyszedł ten moment, kiedy to Sevilla po prostu zdechła.. Wils przejęty tym wszystkim, zaczął wydzwaniać do Ghast'yego - ten odebrał.. Po dłuższej rozmowie przez telefon, wreszcie umówili się na rozmowę twarzą w twarz, zaraz pod blokiem.. Kiedy to Wils wyszedł z mieszkania, dostrzegł Czarnucha na motorze, to był właśnie on - podbił do niego, zbił grabę, wsiadł na tył.. Ghasty zawiózł go na nowe osiedle, gdzie mieściła się jego rodzina.. To w sumie nie ma sensu.. Uciekać z jednej ośki na drugą.. Poważna rozkmina! Trochę po obiedzie, Brent usiadł w kącie, odpalając skręta, zaczął na poważnie rozmyślać, co będzie dalej.. Czy warto się tutaj marnować? Czy to ma w ogóle sens? Tylle już matek straciło swe dzieci, z jego ręki.. Czy naprawdę istnieje niebo dla gangsterów? A może wkrótce przyjdzie jego kolej, aby zginąć? Biorąc ostatniego bucha, odwiązał bandanę z czoła, kiedy to faza go wzięła, zacisnął pięść, wstając z miejsca, złapał za telefon - ledwo wykręcił numer, dzwoniąc po taryfę.. Czasami tak jest, że człowiek potrzebuje chwili wytchnienia, spokoju i luzu, aby sobie to wszystko poukładać..  Teraz, Wilson jest w drodze do NY, gdzie zamierza zaczynać od nowa.. Porzucić jednym słowem to wszystko.. Bandane upchał głęboko w kieszeń, zapinając swój ostatni bagaż, wsiadł do samolotu. Zerkając ostatni raz na swój bilet, zajął swe miejsce, rozsiadając się wygodnie, wyciągnął telefon z kieszeni, włączając w nim funkcję aparatu fotograficznego - zrobił ostatnie zdjęcie LS, kiedy to samolot właśnie wzbił się w powietrze.. Po drodze rozmyślał tak jeszcze: "Czy ta cała gangsterka jest warta świeczki?" - Wils był wzorem, dla tylu dzieciaków, które mogą umrzeć gdzieś na rogu, zastrzelone tylko za to, skąd są, co mają na sobie.. To już nie zabawa - to jest horror.. Obok Brent'a usiadł się pewien mężczyzna, na oko w podobnym wieku.. W ręku trzymał biblię.. Nasz bohater widząc to, pomyślał "Eureka!" - to właśnie Bóg jest jego zbawcą, to on daje mu codziennie sił do życia - coś w tym jest.. Jakby nie patrzeć, przeciętny s(cenzura)iel na SC umiera w wieku dwudziestu, czasami trzydziestu lat, rzadko kiedy dożywają czterdziestki, a nasz bohater ma już o trzy lata więcej.. To właśnie Bóg go chronił, pomimo tych jego zachowań, jego postępowania - to Bóg właśnie teraz daje mu szansę, na lepsze życie, na normalne życie, na życie wieczne! Minęło parę godzin, samolot wylądował na lotnisku w Nowym York'u.. Brent wysiadł, w holu znalazł jakimś cudem swój czarny bagaż, biorąc go w rękę, wyszedł z lotniska.. Zatrzymał się na przystanku autobusowym, gdzie stamtąd pojechał na Brooklyn.. Odwiedził po drodze jakiś bar, później przeszedł się po okolicy - może i są bloki, może i jest trochę zimniej i ciemniej, ale ludzie tacy sami, jak w LS.. Odjechał kawałek dalej, zatrzymując się w pobliskim hotelu.. Tam spędził noc.. Nazajutrz nastała NIEDZIELA.. Czarnuch wstał, umył się, zjadł coś, ubrał w miarę elegancko (jak na niego) i bez zastanowienia wybrał się do kościoła, punktualnie, co jak na niego było niezwykłym wyczynem.. Po mszy, zapoznał się bliżej z pastorem, po jakimś tygodniu wybrali się razem na boisko, pograć w kosza.. Wils odkrył w sobie kogoś zupełnie innego - nie był już tym, kogo wychowała ulica, teraz był kimś.. Kimś wolnym.. Kimś, kto ma wyznaczony cel - nie od OG, nie od braci, a od samego Boga..[...] 

 

**Zdjęcie wykonane telefonem - średniej jakości, ukazujące część LS z lotu ptaka.**

 

4FnYGZt.jpg

 

 

 

 

 

Jednak los napisał inny scenariusz.. 

 

[...]Świetnie.. No po prostu wspaniale! Musiało się coś wydarzyć, nie? Daamn! Waląc w sedno, Wils wdał się w okolicy w jakąś bójkę, nie dość, że okoliczne grube ryby obraziły się na niego, ze względu na jego "grubą historię", to też pastor zaczął mieć jakiś dziwny stosunek do Brent'a.. On sam, dobrze wiedział co ma zrobić, a niewiele mu już zostało.. Musi zginąć! Jak? Łatwa odpowiedź.. Wpada do LS i sytuacja sama nadejdzie.. Tak też się stało - wrócił do tego samego syfu, z którego wcześniej uciekł.. Śmieszne! Z torbą w ręku wrócił na Seville, witając się z resztą.. Jakoś nikt nie spytał go, gdzie był, co robił, czy też jak się czuł.. Zbili z nim grabę i zapalili lolka.. Trochę dziwna sytuacja.. Bóg jednak płata figle naszemu żołnierzowi.. Żołnierz? Tak? Ta.. Tylko tak można go nazwać.. Ostatnimi czasy bezmyślny, otępiały s(cenzura)iel.. Widać, że już mu nie zależy na życiu, przecież i tak nic nie ma do stracenia, nikt przecież nie będzie po nim płakać, prawda?[...]

 

 

 

 

 

Walić ten syf..

 

[...]To wszystko upada.. Wszędzie młodzi, a Wilson? Chwila i znajdzie u siebie siwe włosy.. Śmiechu warte.. Czarnuch, który biega z małolatami, będąc na bakier z prawem.. Czy to wszystko ma sens? Lepiej zginąć godnie, czy na ulicy, po postrzale, za jakieś głupie porachunki? To jest śmieszne.. Tak samo ten drugi imbecyl, z Willow.. Nie ma co - prać mózgi tym dzieciom, a potem posłać je na pewną śmierć.. Chyba coś, co zwie się "sumieniem", obudziło się wkończu u Brenta.. Fakt - od tego nie da się uciec, racja.. Ale on nie ucieka.. On po prostu schodzi na bok.. Czas ustąpić reszcie? Pieprzyć to! To co jest teraz - to nie gangsterka z dawnych lat.. To jakiś kabaret.. Nasz bohater, wiedząc że zaraz ośka podupadnie, przestał już się w to angażować.. Po prostu wstał, przebrał się i odjechał.. Zbijając grabę ze swoim starym braciakiem.. Czas zmądrzeć.. Czas dorosnąć![...]

 

 

To już?

 

[...]Już nadszedł ten czas, aby sobie odpuścić.. Zdecydowanie! Po ostatnich wyczynach Wils'a, sumienie nie dawało mu spokoju.. Wiedząc, że ciągle posyła młodych na pewną śmierć.. W tym samym czasie, za namową Ghast'yego, wspólnie poprowadzili rodzinę, do samego końca.. Wskrzeszając tym samym dawne ROLLIN 60'$! Nie trwało to długo, bo zaledwie.. Z miesiąc? Dwa? Daamn.. Jak ten czas szybko leci, nie? A pomyśleć, że jeszcze chwilę temu Wils to przykładny ziomal z osiedla, który dopiero co został zauważony przez starszych.. W międzyczasie młodzi rozkręcali na boku jakieś interesy.. Coraz więcej mordów, porwań, a nawet napadów.. Nie wspominając o dilerce, ona jest wszechobecna w okolicy.. Już najmłodsi porywają się na to, z myślą, że zaczną zbijać na śmierci wielkie kokosy.. Ale w sumie, nie ma co narzekać - na gry i jakieś dobre buty już ich stać.. To już urok South Central.. Ale mniejsza o to - przecież mówimy tu o Bren'cie! Co z nim? Historia potoczyła się tak, że w przeciągu miesiąca federalni wyłapali ponad połowę ekipy s(cenzura)ieli z Sevilli.. Aż szkoda myśleć, co by się stało, jakby to zdarzenie miałoby miejsce wcześniej, czy później.. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że na Wilson'a nawet nie spojrzeli.. To chyba jakiś znak.. Od tego na górze.. Trzeba wziąć się w garść! Podnieść dupsko z fotela i zacząć działać! Tak też nasz s(cenzura)iały czterdziestolatek pomyślał, maczając paluchy w dalszym rozwoju wytwórni.. Skomercjalizował ją! Przyjmie byle kogo.. Ni dobra, nie byle kogo - kogoś, z talentem.. Może być biały, czarny, żółty - wszystko jedno.. Ale musi dać z siebie wszystko, bo przecież nie robi za darmo! Sumienie.. Jakiś taki, wewnętrzny GPS.. Czasem Ci coś wypomni, czasem wskaże drogę, a chwilami ma po prostu wy(cenzura)ne! Trochę skomplikowane, ale jak mawiał Sokrates: "Wiem, że nic nie wiem". Ale jeszcze wracając do starych przyzwyczajeń.. Bandana, nadal jest świętością, ale Wils' przestał się z nią obnosić. Teraz, spokojnie spoczywa oprawiona w złotą ramkę, w studiu RICH ROLLIN![...]

 

 

 

Wygrałem.

 

[...]Po powrocie na rewir, sam nie dowierzał że nadal siedzi w tym syfie; młodsi gardzą starszymi... Jakieś tęczusy wyśmiewały OG! To jest prawdziwa familia? Nieee.. To chyba nie ten świat; może to dragi zmieniły sposób postrzegania tego gówna, co? Nieee... Od dawna Wils już nie tykał śniegu. To co tu jest na rzeczy? Starość? Wiek? Nie te lata, ha? Może... Przecież - codziennie ten skurwiel wracał myślami do starych czasów, jak jeszcze był młodym gówniarzem i słuchał starszyzny, teraz było trochę inaczej.. Teraz starszyzna słuchała go! Trochę dziwna kolejność rzeczy, ale jak tu się nie wkurwić, skoro to nie to samo?! Zagmatwała gadka.. Przejdźmy do sedna sprawy! Mimo wszystko, Wils i jego ziomal; AJ postanowili rozjebać trochę blagierów w okolicy, tak na dobry początek dnia.. Stracili kilka pestek.. Później, to w głowie tylko HAJSY, ORGAZMY, DUPY I CIUCHY! Beka! No dosłownie... Nie ten skurwiel, co w zeszłym tygodniu... Trochę po obiedzie, Wilson zwołał dawno niewidzianych kumpli, a raczej braci, z krwi i kości - T-Bone i Dee! Sami nie mieli pojęcia, o co tak właściwie się rozchodzi... Zasiedli wszyscy przy stole, w potulnym domku Darren'a (Dee), smażąc lolka prosto z Kelly Parku! Dobrze że dzieciaka wtedy nie było - Wils po zielsku zawsze gadał jakieś głupoty, ale nie do tego stopnia... Co? Nawijka o tym, że za stary jest na ten świat; nie ma do kogo podbić z grabą, a wszystkich innych musi prosić o łaskę... Dziwne! Poza Darren'em i Sheldon'em w pokoju znajdowali się jeszcze: Arjun i Rayan (dobry przyjaciel Brent'a). 
Również nie łapali, o co mu chodzi.. Aż nagle, on sam wstał - przeżegnał się, złapał za klamkę, która leżała na stole - przystawiając lufę do swej skroni, zaczął śmiać się jak opętany - "Wygrałem życie" -pomyślał, ciągnąc za spust. [...]

 

 

CYD0c7m.jpg

Poboczne historie: 

 

Spoiler

 

Spoiler

 

 

Spoiler

Edited by Alan Szoker, 21/04/2015 - 07:06.

  • Back to top
    • 32

zvzyta pielvcha757 09/11/2014 - 14:28

zvzyta pielvcha
  • Gracz

szokerful gamon.  B) like it


  • Back to top
    • 1

AlMasia 1750 09/11/2014 - 14:35

AlMasia
  • Gracz

<333


  • Back to top
    • 1

zireael198 09/11/2014 - 14:48

zireael
  • Gracz

Bardzo miło się czytało. Rozumiem, że z biegiem czasu i wydarzeń w grze będziesz uzupełniał biografię?


  • Back to top
    • 2

Fil1573 09/11/2014 - 15:47

Fil
  • Gracz

Jak to Szoki - wielki talent do pisania. I nawet się pojawił Mr D'. <3


  • Back to top
    • 1

Alan Szoker3058 09/11/2014 - 18:55

Alan Szoker
  • Gracz

Bardzo miło się czytało. Rozumiem, że z biegiem czasu i wydarzeń w grze będziesz uzupełniał biografię?

Tak - wszystko co zostało zapisane, miało swoje miejsce w grze IC, dlatego też czekam na dalszy rozwój wydarzeń.. ;) 


  • Back to top
    • 0

Dyrczo391 09/11/2014 - 21:25

Dyrczo
  • Gracz

Miło się czyta, uzupełniaj bym miał co robić jak się nudzi.


  • Back to top
    • 2

Alan Szoker3058 09/11/2014 - 22:15

Alan Szoker
  • Gracz

#Uaktualnienie

Dodałem osobną notkę o moim synu - dla zainteresowanych, miłego czytania! ;)


Edited by szokerful, 09/11/2014 - 22:16.

  • Back to top
    • 0

GUCCI LARS556 09/11/2014 - 23:04

GUCCI LARS
  • Gracz

Nawet mnie uwzględnił. :wub: Lajk w ciemno.


  • Back to top
    • 1

Famous Piter2040 10/11/2014 - 12:35

Famous Piter
  • Gracz

Nawet mi się spodobało, propsik.


  • Back to top
    • 0

Zdrada Dobrych Rani1514 13/11/2014 - 23:50

Zdrada Dobrych Rani
  • Gracz

jednak Rocket poległ


  • Back to top
    • 0

Alan Szoker3058 14/11/2014 - 18:23

Alan Szoker
  • Gracz


jednak Rocket poległ

[*]


  • Back to top
    • 0

Fil1573 22/11/2014 - 15:23

Fil
  • Gracz

Dużo do dopisania chyba z ostatnich czasów, rozwijaj, rozwijaj! :D


  • Back to top
    • 1

Alan Szoker3058 22/11/2014 - 15:32

Alan Szoker
  • Gracz

Dużo do dopisania chyba z ostatnich czasów, rozwijaj, rozwijaj! :D

Ta pieśń dokładnie oddaje klimat całej tej sytuacji:


  • Back to top
    • 2

AkcjoNus6659 22/11/2014 - 15:39

AkcjoNus
  • Gracz

;)


  • Back to top
    • 1

zvzyta pielvcha757 22/11/2014 - 15:40

zvzyta pielvcha
  • Gracz

Stary, to co nie będziesz już grał? Szkoda jeśli to prawda.


  • Back to top
    • 0

Alan Szoker3058 22/11/2014 - 21:12

Alan Szoker
  • Gracz

Stary, to co nie będziesz już grał? Szkoda jeśli to prawda.

Do czasu, aż nie podejmę działań, w sprawie mojego uszkodzonego sprzętu, jak zdołam to szybko naprawić, wracam do gry! :)


  • Back to top
    • 0

_Artuś_ 307 23/11/2014 - 03:55

_Artuś_
  • Zbanowani

Dam ci Lajka Wills a wiesz za co? że cholernie pamiętam cię jako pieprzonego mieszka od dzieciaka zaczynałeś i te czasy :wub:  taa ekipa i to wszystko co było piękne w CRIPS,  (Jedyny SET JAKI BYŁ WOBEC NAJLEPSZY DLA MNIE NA EL'CORONIE)  jako że cię poznałem na mieszku popieram cię zawsze że nie ustannie siedzisz w takiej organizacji najbardziej zależającej niż inne, wszystko robisz dla CRIPS nic się nie liczy dla ciebie innego, wkładasz w to wielkie starania żeby zajebiście to wyglądało jak i musisz pracować wszystko na tym żeby było piękne, widząc twoją notkę musiałeś trochę popracować na tym. Szczerze mówiąc i tak ode mnie nie masz słowa jak "Props" bo to jakieś gimbuskie dziecięce wymyślone. Urodzony Crips! "Od kołyski aż po grób" CRIPS! NIGGA!


Edited by _Artuś_, 23/11/2014 - 03:58.

  • Back to top
    • 2

Alan Szoker3058 23/11/2014 - 16:03

Alan Szoker
  • Gracz

*
POPULAR

 

 

 

0wzc6yw.jpg

 

8mBuNDZ.jpg

 

mzpOJun.jpg

 

w7wnQ6L.jpg


Edited by szokerful, 23/11/2014 - 16:04.

  • Back to top
    • 3

Mielnik_4717 26/11/2014 - 22:56

Mielnik_
  • Gracz

Po przeczytaniu stwierdzam, że historia mi się nawet podoba :).


  • Back to top
    • 0

Alan Szoker3058 03/12/2014 - 22:19

Alan Szoker
  • Gracz

 

KqSeG6w.jpg

 

CYD0c7m.jpg


Edited by szokerful, 03/12/2014 - 22:19.

  • Back to top
    • 2

Nieaktywne Konto8 08/12/2014 - 22:33

Nieaktywne Konto
  • Gracz

Miło się czytało :D Fajna biografia :P


  • Back to top
    • 0

AkcjoNus6659 03/01/2015 - 06:20

AkcjoNus
  • Gracz

jest i ostatnie db (poboczna historia :(B)

bez owijania w bawełne, wils jeszcze nie raz wyskoczy z ronaldem na taką przelotówe  :rolleyes:


Edited by AkcjoNus, 03/01/2015 - 06:21.

  • Back to top
    • 1

Alan Szoker3058 16/03/2015 - 17:22

Alan Szoker
  • Gracz

Dodałem kolejny wątek, do pobocznych historii. 
Miłej lektury! ;)


4qQuGKR.jpg


  • Back to top
    • 0

3pac6 12/05/2015 - 19:43

3pac
  • Świeżak

FREE ALAN 


  • Back to top
    • 0

SieKiersoN1015 12/07/2015 - 17:57

SieKiersoN
  • Gracz

czytalem cale, fajna ta twoja historia :P


  • Back to top
    • 0

Alan Szoker3058 12/07/2015 - 18:25

Alan Szoker
  • Gracz

czytalem cale, fajna ta twoja historia :P

Najważniejsze, że prawdziwa  B) 
#dziena 


  • Back to top
    • 0

SieKiersoN1015 12/07/2015 - 18:31

SieKiersoN
  • Gracz

Najważniejsze, że prawdziwa  B) 
#dziena 

naprawde fajnie sie czytalo, szczegolnie momenty z Kelly Parkiem, szkoda ze juz tu nie grasz ;/

przynajmniej teraz zacheciles mnie bardziej do grania w Crips ;p


  • Back to top
    • 0

Neecro201 12/07/2015 - 19:30

Neecro
  • Nieaktywni
Zajebiste całe przeczytane i co najlepsze prawdziwe
  • Back to top
    • 0

vlvnszxkxrHEH5 25/08/2016 - 14:07

vlvnszxkxrHEH
  • Gracz

xaxaxaaxa, zdech wariatuncio pzdr elo krisp


  • Back to top
    • 0

Chmurka2940 25/08/2016 - 14:10

Chmurka
  • Gracz

Sztos. 


  • Back to top
    • 0

szokxr451 16/03/2020 - 00:06

szokxr
  • Gracz
Wilson kurcze ja cię szanuję bo ty jesteś de besta tu tego na dzień dzisiejszy
  • Back to top
    • 0

hq olek0 18/03/2020 - 16:41

hq olek
  • Gracz

xd


  • Back to top
    • 0




0 user(s) are reading this topic